Pokazywanie postów oznaczonych etykietą itachi. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą itachi. Pokaż wszystkie posty

sobota, 30 marca 2013

Meisei [Rozdział 06]

Wybaczcie opóźnienie w publikacji, ale święta i te rzeczy. Dziękujemy za wszystkie komentarze! Gruzjuszu, dzięki Twoim naciskom ten rozdział został opublikowany ;). Wybaczcie ograne motywy w opowiadaniach, ale trudno jednak wymyślić coś czego jeszcze nie było, ale zawsze miło czyta się coś chociaż odrobinę innego, ale z dobrym zakończeniem. Przynajmniej mi się tak wydaje ;). Ogólnie też nie lubię kiedy robi się z Naruto kompletną ciotę, ale najwyrażniej naczytałam się za dużo rzeczy, gdzie kompletną ciotą jest i widzicie co wychodzi hehe. Na szczęście to tylko fikcja ^^. Pozdrawiam i zachęcam do czytania kolejnego rozdziału Meisei.
N
__________________________________________


Sasuke pokierował się na zajęcia aktorstwa wiedząc, że spotka tam brata. Durny Itachi - pomyślał i podzielił się tą myślą na głos ze swoim bratem, gdy wszedł do jego klasy.
-Niby czemu mam chodzić na te zajęcia? - zapytał się Uchiha
-Bo potrzebuje partnera dla Naruto, a mamy tutaj tylko dwudziestu jeden uczniów. - Wzruszył ramionami zdejmując bratu okulary z nosa. Zacmokał. - Kto cię tak urządził?
-Nie twoja sprawa... - Prychnął Sasuke siadając w pierwszej ławce. Chwilę po tym do sali wszedł Naruto, a za nim Jirayia.
-Yo Itachi - przywitał się z nauczycielem - usiądę sobie tutaj w rogu i nie będę przeszkadzał. Tylko się poprzyglądam.
-Jasne Jirayia, możesz nam równie dobrze pomagać - uśmiechnął się Itachi puszczając oko do swojego starego menagera. Naruto chcąc nie chcąc musiał usiąść obok Sasuke.
-Aua! Co się stało Naruto? - Spojrzał się podejrzliwie na brata. - Czy wy dwaj nie pobyliście się? – Sasuke jęknął słysząc to pytanie.
-Cholera! Czy ja wyglądam jak ktoś kto tłucze każdego?! Powinieneś się martwić, jako brat, że mam dziewięć szwów na głowie, a nie mnie oskarżać o pobicie go! - Prychnął Sasuke odsuwając się od blondyna, na którego był wściekły w tym momencie. Wszyscy go oskarżali.
-No dobra, dobra. Nie ważne już! Klasa mamy kolejne zajęcia i pracę domowa. Odgrywacie scenki ławkami z prawdziwymi łzami zobaczymy jak to wam pójdzie, - uśmiechnął się lekko Itachi. Kolejno od ostatniej ławki w rzędzie, gdzie siedzieli Sasuke i Naruto, uczniowie wychodzili w parach na środek sali i przedstawiali krótkie scenki wymyślane na poczekaniu. Itachi chwalił kolejno wszystkich oraz dawał, wskazówki, co robić by realniej wyglądać i mówiąc, co powinni też poprawić. W końcu nadeszła kolej Sasuke i Naruto, a bynajmniej miała najść.
-Jakiś plan? – Uchiha chcąc nie chcąc odezwał się do Naruto. Westchnął cicho widząc minę Naruto, która mówiła wszystko. Złapał go za rękę i wyciągnął go z ławki. Pchnął blondyna na biurko brata
-Dostaniesz to, na co zasłużyłeś! - Sasuke chwycił za blond włosy, siłą zmuszając go do odchylenia głosy i otarł się o niego tak jakby w niego wchodził. Zaczął agresywnie poruszać biodrami udając, że z uprawia z nim seks. Miał nadzieję, że młotek dostosuje się do roli. Odgrywanie brutalnego gwałtu było dość specyficznym i trudnym pomysłem, zwłaszcza, że w trakcie tej gry Uchiha mocno napierał na krocze swojego partnera, jednocześnie pobudzając ich oboje. Przynajmniej odruchy blondyn miał prawidłowe, bo niemal natychmiast odepchnął od siebie Sasuke, a przynajmniej próbował.
-Co ty do cholery...!? - Krzyknął Naruto, zupełnie niespodziewający się tego, że Uchiha wymyśli sobie do odegrania scenę właśnie takiego typu. Zaczął płakać w chwili, kiedy gorąco tak paliło mu twarz było dla niego rzeczą wręcz niemożliwą.  Zakłopotanie, w jakie wprawiał go Uchiha ocierając się o jego intymne miejsca, nie pozwalało mu się w żaden sposób skupić na czymś smutnym, co mogłoby wywołać łzy. Pomyślał jednak, że gdyby on miał być ofiarą, to z pewnością nie byłoby to łatwe dla oprawcy i Sasuke tez powinien się z tym liczyć, a nawet, jeśli nie, to za to, co teraz robił należało mu się. - Przestań! - Wymierzył cios w jego twarz. Oczy przynajmniej stały się, chociaż trochę szkliste, bo jakby nie patrzeć bycie tak dotykanym na forum całej klasy aktorstwa było dość upokarzające, nawet, jeśli to tylko gra. Źrenice Naruto zwęziły się w zdziwieniu, a może w strachu, kiedy jego cios dosiągł twarzy Sasuke.
-TY! KURWA! - Sasuke złapał się za twarz, starł z niej krew z rozciętej wargi i w jednej chwili brutalnie chwycił blondyna za włosy, obracając go do siebie tyłem, mimo oporu blondyna. Szarpiąc go kontynuował przedstawienie, udając, że pieprzy go od tyłu. -Udawaj, że ryczysz- warknął mu do ucha. Mimo, że była to tylko gra, czuł dziwną satysfakcję, czując, że opór blondyna, wcale nie był udawany, a jemu i tak udało się go przełamać. Naruto krzyczał obrzucając go, co raz mocniejszymi epitetami i wyrywając się. Niespodziewanie głos Naruto się załamał. Sasuke poczuł jak coś wewnątrz ścisnęło go nieprzyjemnie. Poczuł do siebie niesmak, że w ogóle w takiej chwili się podniecił, ale nic nie mógł poradzić na to, że jego kutas nadal dumnie napierał na materiał spodni. W głosie Naruto było tyle uczucia żalu, że słuchanie go teraz niemal powodowało ból w klatce piersiowej.  Dopiero teraz zdał sobie sprawę z tego, że w czasie ich odgrywanej scenki cała klasa ucichła wlepiając w nich spojrzenia.
Przez ciszę przebiło się klaśnięcie dłoni Itachiego.
- No tak... Powiedzmy, że to było ciekawe… Zaliczone! - Powiedział nauczyciel. Nie spodziewał się, że ktokolwiek odważy się na przedstawienie tak brutalnej sceny.
Sasuke puścił Naruto. Nie chciał wywoływać u niego aż takiej reakcji. Zrobiło mu się głupio.
-Przepraszam – szepnął do jego ucha zanim się od niego odsunął. Po tym Uchiha odszedł do ławki -Idiotyczne. - Skwitował do brata mając na myśli ten idiotyczny pomysł z beczeniem.
Blondyn nie odpowiedział na słowa Uchihy, tylko podniósł się z biurka i obrzucając klasę krótkim spojrzeniem wrócił za Sasuke do swojej ławki. Po drodze przyjął od kogoś chusteczki higieniczne i zajął swoje miejsce obok bruneta osuszając twarz. Nadal się nie odzywał, utkwiwszy spojrzenie w kolejnych uczniach odgrywających swoją scenkę. Wcale jednak im się nie przyglądał, zajęty własnymi myślami. Łatwo można było wyczuć, mimo jego pozornego spokoju, że był zły na Sasuke.
Młodszy Uchiha założył okulary na nos by zasłonić swoje podbite oko. Nie chciał się nim za bardzo chwalić. Wsparł się wygodniej o oparcie krzesła. Jego spojrzenie uciekało do blondyna, którego w końcu szturchnął.
-Czemu jesteś zły na mnie? - Zapytał się blondyna nie uważając na to, co mówił właśnie Itachi.
-Nie jestem - zaprzeczył blondyn nadal się na niego nie patrząc. Oczywiście kłamał i nie trzeba nawet było być nadzwyczaj spostrzegawczym, żeby to zauważyć. - Po prostu nie podobał mi się twój pomysł.
-Mój pomysł był debilny, przyznaję. - Sasuke nigdy nie przyznawał komukolwiek racji, więc Naruto mógł niedowierzać, że powiedział coś takiego. To nie było normalne żeby Sasuke przyznawał się do błędu. Nie to żeby znał go zbyt długo, ale to nie wydawało się być ani trochę normalne! Naruto w końcu przeniósł na niego spojrzenie, zdziwiony tym obrotem sprawy.
-Dobrze się czujesz? - Zapytał, chociaż sam bardziej wyglądał jakby potrzebował czyjejś pomocy. Włosy i ubranie miał potargane po ich grze aktorskiej, a oczy nadal wilgotne.
-Nie przeginaj- warknął Sasuke. - Jeśli użyje słowa przepraszam znaczy, że umieram w gorączce? - Zapytał się go.
-Lepiej idź do Paina. Na pewno jest milszy, ale przy nim się tak szybko nie podniecisz jak przy mnie. Chociaż on by na pewno chciał, bo nic innego nie robi tylko stara się dobrać do twojego tyłka. - Prychnął Sasuke, wkurzony bardziej przez to, że sam napomniał o Painie.
-Mogłem się domyślić, że zaraz powiesz coś takiego. - Powiedział blondyn nabierając wrogiej postawy i mrużąc oczy. - Znowu czepiasz się o te wasze wojny po prostu - żachnął się skupiając uwagę na Itachim.
-Nie czepiam się o to. A nawet, jeśli to, co? Podobno się zmartwiłeś widząc, co mi zrobił jego kumpel, ale widzę, że jednak ten gość jest bardziej znaczący. A może chcesz żeby cię przeleciał? Bo ja dobrze wiem, że o to mu właśnie chodzi. Nie przepuści nikogo. - Sasuke prychnął również skupiając uwagę po tych słowach na Itachim.
-Podobno to ty sprowokowałeś Kakuzu - syknął Naruto - A w ogóle Pain to nie Kakuzu.
-I teraz nawet ich słuchasz? Super, przeprowadź się do nich skoro im wierzysz.- Sasuke obruszył się. Był wściekły i Naruto mógł tą wściekłość odczuć. - Nie przychodź do mnie, gdy jednak Pain cię wyrżnie, a zrobi to prędzej czy później. -Sasuke wziął swoją torbę i wyszedł z klasy. Naruto nawet nie odprowadził go wzrokiem. Sam czuł się urażony jego słowami. Też był zły. Ale wolał zostać na lekcji do końca. Ostatecznie te lekcje były mu potrzebne.
* * *
Sasuke nie miał zamiaru wracać do pokoju gdzie mógł później spotkać swojego współlokatora. Poszedł, więc do jednej z sal gdzie zespoły mogły grać ile chciały po zajęciach. Od razu dorwał się do gitary chcąc na niej się wyżyć. Muzyka, jaką teraz grał była ostra. Po jakimś czasie usłyszał znajomy głos.
-Coś ty dziś taki wkurzony? – Hidan przysiadł się do niego. - Aż tak cię denerwuje, że Pain dmucha twoją laskę? W ogóle to od dawna podejrzewałem, że jednak lubisz chłopców. - Zaśmiał się. - Swoją drogą nie hamuje się ten twój kolega. Chyba słaby jesteś w te klocki. Nie wyspałem się dziś przez jego jęki. Ahh! uhhmmm! Taaak! - Wymruczał głosem jakby go podkładał do filmu porno.
Sasuke nie dał po sobie niczego poznać, chociaż w środku zagotowały go słowa Hidana.
-Lepiej uważaj czy przypadkiem twój Kakuzu nie przeleci sobie kogoś na boku. Słyszałem, że ostatnio z kimś wystraszył z damskiego wszystkie dziewczyny. Sądzę, że nie z tobą tam trafił. Więc pytanie, którą dziewczynę może pierdolić na boku? - Sasuke trafił celnie i boleśnie. Wokalista Akatsuki bywał aż nadto zazdrosny. - Teraz spieprzaj stąd.
Hidan skrzywił się z niesmakiem. Nie spodziewał się, że Uchiha tak łatwo zbędzie jego zaczepki. Może jednak pomylił się w swoich wnioskach. Jego wargi jednak ponownie rozciągnęły się w złośliwym uśmiechu.
-No tak, zapomniałem już, że to ty jesteś królem przedstawień w kiblu. Pewnie zżera cię zazdrość. No chyba, że podpatrzyłeś coś nowego, bo lubisz patrzeć, co nie? - Zażartował przebiegle. W tym czasie do sali wszedł Kiba posyłając Sasuke pytające spojrzenie i zezując na Hidana.
-Cóż, chociaż ja nie mam problemu by kogoś przelecieć w łazience. Ciebie jedynie Kakuzu jest w stanie dotknąć, a i tak woli na boku innych posuwać.- Sasuke obejrzał się na Kibę. -Zignoruj go. Zaraz pójdzie w cholerę. Szukałeś mnie? – Zapytał przyglądając się mu z większym zaciekawieniem niż Hidanowi. Chociaż nadal był wkurzony przez to, co usłyszał o blondynie. Z drugiej strony, ile prawdy mogło być w słowach Hidana? Czemu w ogóle miał mu wierzyć?
Białowłosy prychnął wyniośle i rzeczywiście opuścił salę, pozostawiając ich samych.
-Brr! Hrabia Dracula! - Zawył Kiba gestykulując, kiedy tylko wokalista Akatsuki opuścił pomieszczenie. - Przyznaj Sasuke, że poczęstowałeś go czosnkiem! Hehehe. - Zażartował Inuzuka dostawiając sobie krzesło obok Uchihy. Spojrzał na niego podłączając swoją gitarę. - Chyba nie powiesz, że coś cię ruszyło z tego, co gadał ten palant? - Zapytał.
-Co miało mnie ruszyć niby z jego bzdur? On nie ma nic do powiedzenia, co by mnie miałoby w ogóle zainteresować - powiedział Sasuke niewzruszony odkładając gitarę na bok.
-No nie wiem. To ty wyglądasz na wzburzonego. - Wytknął mu Kiba i wzruszył ramionami. Właściwie to nie odczuwał potrzeby wyciągania z Sasuke jego problemów. Kiedy zechce, sam mu powie.
-Mam złą ochotę na Naruto. Jestem wkurwiony, bo ten jest obracany przez Paina. Nie jestem gejem, a myślę o tym młotku jak gej. To przez to, że pomyliłem na początku go z laską, nie jestem pedałem- Sasuke sam sobie odpowiadał na pytanie chcąc sobie wmówić, że wcale nie pociąga go blondyn i że nie jest gejem.
Kiba znieruchomiał na chwilę, myśląc, że musiał się przesłyszeć. Problem w tym, że kolejne słowa Sasuke, tylko upewniały go w tym, że się nie przesłyszał. Zamknął jednak otwarte ze zdziwienia usta i zmusił się do zachowania poważnego wyrazu twarzy. Sasuke miał wręcz homofobiczne podejście do tego typu męskich kontaktów, więc takie słowa w jego ustach, były co najmniej dziwne.
-No ten... - zastanowił się chwilę Inuzuka. - Może to tylko, dlatego, że jest taki trochę metroseksualny? - Podpowiedział Kiba. - Może jak sobie przypomnisz, że też ma ptaka, to ci minie, co nie?
- Może. - Sasuke wolał nie gadać o tym więcej. Brutalną prawdą, która przeszywała go niczym tysiące ostrzy było to, że Uzumaki mu się podobał, i bez większego problemu poszedłby z nim do łóżka gdziekolwiek ono by miało być. A Pain… Pain był mu solą w oku. Myśl o tym dupku sprawiała, że Sasuke zaciskał pięści, chcąc mu najchętniej przywalić w ryj. Nie miał by z tym żadnych problemów. Zakończyli gadkę o domniemanym gejostwie Sasuke i wyszli z sali udając się korytarzem do szatni. Dla Sasuke zajęcia się na dzisiaj już skończyły. Nie chciało mu się siedzieć na nich dzisiaj. W korytarzu minęli się z Deidarą, który rozmawiał z Sasorim.
-Nie mogę tam siedzieć, kiedy Pain tak hałasuje! I jak ja mam coś stworzyć? - Żalił się Sasoriemu Deidara, przynajmniej tyle wyłapał w locie Sasuke.
-Wiesz, Pain chyba przyjmuje do Akatsuki samych gejów, żeby mu nikt dziewczyny nie poderwał. - Kiba podzielił się kolejną genialną myślą. Sasuke zmarszczył czoło na urywek rozmowy Deidary z Sasorim. Poczuł ukucie w żołądku, przez zazdrość o blondyna. Mimo to postanowił ignorować to uczucie.
* * *
Kolejnego dnia Sasuke obudził się, kiedy jego współlokator otwierał okno. To też pierwszą rzeczą, jaką tego ranka zobaczył był umięśniony opalony brzuch chłopaka. Koszulka mu się lekko podsunęła odsłaniając to widowisko, kiedy ten gimnastykował się nad Uchihą, aby otwierając okno nie przycisnąć żądnej z kończyn Sasuke, rozrzuconych po jego łóżku.
Sasuke westchnął na ten widok. W jednej chwili objął Naruto w pasie i przyciągnął go do siebie. Nie otwierał oczu udając, że dalej śpi. Mimo że wczorajszego dnia zignorował tą sprawę całkowicie teraz nie dawało mu znowu to spokoju. Czy Naruto na prawdę sypiał z Painem? Objął go jeszcze mocniej, przyciągając go do siebie i mamrocząc coś pod nosem, by blondyn na prawdę pomyślał, że złapał go przez sen. Naruto o mało nie rozbił sobie głowy o parapet, kiedy Uchiha go ni stąd ni zowąd pociągnął w dół. Ale udało mu się jakoś uniknąć zderzenia. Oparł się rękoma o poduszki Sasuke.
-Sasu… - powiedział cicho spokojnym tonem. - Puść mnie, chciałbym iść pobiegać - odgarnął kosmyk czarnych włosów. I zaczął wstawać z łóżka, mając nadzieję, że brunet go po prostu puści.
-Ciągle słyszę gadanie Akatsuki, o tym jak mają dość tego, że gdy jesteś w pokoju Paina jesteście tak głośno. Wczoraj Hidan przyszedł i mi zademonstrował jak krzyczysz w pokoju tego walonego punka, co brzmiało niejako " ahhhh ahhhh uhh taaak”. Więc powiedz mi, co tak na prawdę cię z nim łączy - Sasuke jeszcze mocniej przyciągnął do siebie Naruto tak, że ten swoim ciałem przyległ do rozpalonego od snu Sasuke. Naruto mógł czuć bardzo dokładnie teraz, że ciało Uchihy jest umięśnione i że gitarzysta jest bardzo silny.
Naruto zatkało. Ale zaraz się zdenerwował wyrywając Sasuke.
-Że co?! Kto tak mówi? Pain?! - Zawołał.
-Nie wiem czy on to mówi swoim kolegom, ale wiem, że wszyscy w tej szkole myślą, że pieprzysz się z nim. Wszyscy, co do jednego. A Pain pewnie się z tego cieszy. -Sasuke nie puścił Naruto, nie, gdy ten sie wyrywał, zrobił to dopiero, gdy ten przestał. Przesunął delikatnie dłońmi po jego plecach zabierając od niego ręce. -Więc jak to jest? - Zapytał
-Nie powinno cie to tak bardzo obchodzić Uchiha, ale nie robiłem tego z Painem. – Naruto zeskoczył z łóżka - Ale jak go teraz zabiję to na pewno przyćmi te plotki! - Wybiegł z pokoju.
Sasuke uśmiechnął się z czystej satysfakcji. Jak nigdy wcześniej podniósł się z łóżka i poszedł wziąć prysznic. Naruto nie sypiał z tym dupkiem, co nie znaczyło, że zacznie z nim od razu sypiać. Ale to nie było ważne. Kiedy Sasuke wziął prysznic przebrał się w świeże ciuchy i też nieco przymalował twarz podkładem, który wziął od Sakury, tak że po jego siniaku nie było już nawet śladu.
* * *
Naruto wdarł się do pokoju Paina nawet nie pukając. Po prostu otworzył drzwi kopniakiem (drzwiom to nie zaszkodziło, bo Pain je zawsze tak otwierał).
-Pain! - Zawołał i wskoczył na łóżko chłopaka, który ledwo, co nieprzytomnie otworzył jedno oko. -Czemu rozgadujesz o mnie takie bzdury?! - Zaczął szarpać chłopaka za ramiona. - Myślałem, że jesteśmy kumplami! - Krzyczał Naruto.
-Ee…, że co? Kto gdzie? - Zapytał mało przytomnie Pain łapiąc chłopaka za ramiona, żeby ten przestał go szarpać. - Przestań no! - Przewrócił go na plecy przewalając się po łóżku tak, że znalazł się nad nim. - Uspokój się. O czym ty mówisz? - Zapytał się punk.
-Podobno rozgadujesz wszystkim, jaka ze mnie dziwka. Że ciągle się ze mną pieprzysz. - Powiedział blondyn z obrażoną miną, rumieniąc się lekko. Zdawał sobie sprawę, że jego reakcja mogła być nieco nad wyraz energiczna.
-Nie mówiłem nic takiego. A w ogóle to nie musiałbyś być dziwką, żeby się ze mną pieprzyć - wyjaśnił spokojnie czerwonowłosy.
-Serio? - Zapytał Naruto.
-A chcesz? - Pain uśmiechnął się i pochylił niżej do chłopaka.
-Nie! - Blondyn odepchnął od siebie twarz Paina.
-Możecie się pieprzyć ciszej? - Zapytał Tobi unosząc lekko głowę z łóżka.
-NIE PIEPRZYMY SIĘ! - Odpowiedzieli chórem. A Tobi przewrócił oczami i zakrył sobie głowę kocem odwracając się do nich plecami.
-No dobra. Teraz jak cię puszczę to nie będziesz mnie już szarpać ani bić? Mam kaca - powiedział czerwonowłosy ciszej. - I na serio nie mówiłem nic takiego, ani nawet o niczym takim nie słyszałem.
-No ok... Przepraszam.. - Powiedział blondyn nieco speszony.
Po jakiejś godzinie przyszedł do pokoju. W końcu musiał wziąć prysznic po bieganiu.
-I jak załatwiłeś sprawę z Painem? - Zapytał Sasuke bez krępacji otwierając drzwi od kabiny prysznicowej, gdzie właśnie Naruto się teraz mył. Przesunął spojrzeniem po jego zgrabnym ciele, a w jego głowie huczały słowa, że stał się gejem. Chociaż Itachi sie ucieszy - pomyślał Uchiha.
-Pogadałem z nim. On nawet nic nie wiedział o tych plotkach. Mam się nie przejmować - powiedział blondyn. - Wchodzisz, bo się śpieszysz, czy będziesz tak stał i się zastanawiał? - Zapytał blondyn - Ja zaraz kończę.
-Nie już brałem prysznic. Przyszedłem się tylko o to zapytać. - Sasuke zasunął drzwi od kabiny. - Mamy razem pierwszą lekcje, zaczekać na ciebie? - Zapytał obojętnie zakładając na siebie skórzaną kurtkę z ostrymi ćwiekami na ramionach. Przeczesał palcami włosy czekają, aż Naruto mu odkrzyknie. Przejrzał sie w lustrze. Jako muzyk zwracał uwagę na swój wygląd, zwłaszcza, że grał w popularnym bandzie, musiał jakoś się prezentować. Tego nauczył go Jiraya, nauczył go wielu wulgarnych ruchów podczas grania na gitarze, które zabijają fanki i ich gardła.
-Jak chcesz - rzucił Naruto zakręcając wodę i wychodząc spod prysznica. Zarzucił ręcznik na biodra i poszedł znaleźć coś do ubrania. Jak zwykle wybierał jasne kolory.
-Obojętne mi to- Sasuke usiadł na łóżku Naruto, na którym odchylił się na rekach do tyłu.- Będziesz chciał może iść dzisiaj po lekcjach do kina? - Zapytał mało zobowiązującym tonem. Chciał żeby brzmiało to od tak. - Miałem zamiar iść dzisiaj na jeden nowy film, a moich znajomych nie ciągnie bardziej do filmów akcji - Sasuke oczywiście kłamał w tej sprawie z nadzieją, że nikt się z tym nie wygada.
-A jaki film? - zapytał blondyn zakładając spodenki. - Zależy, o której godzinie. Mam jeszcze dziś zajęcia z dykcji i Jirayia coś ode mnie chciał.
Do pokoju wpadła nagle Karin.
-Sasuke!- Krzyknęła od progu - Znowu się zaczęło! - Zawołała rzucając mu jakiś kolorowy magazyn.
Sasuke sięgnął po magazyn, który rzuciła mu dziewczyna. Naruto mógł zobaczyć również wielki nagłówek mówiący: "Uchiha z nową dziewczyną? Romantyczny spacer zakończony pocałunkiem i gorącym uściskiem! Czy w końcu lider Hebi przestanie latać za każdą spódniczkami?". Na zdjęciu widać było Sasuke i Naruto, którego wzięto za dziewczynę.
-Pięknie, pieprzeni papparazi, znowu mnie menager uziemi za to - Sasuke nawet nie zajrzał do środka magazynu by zobaczyć, co o nim piszą więcej odrzucił gazetę na łóżko i spojrzał sie na Naruto.
-Hej, ja nie jestem Twoją dziewczyną - powiedział biorąc gazetę - Ja w ogóle nie jestem dziewczyną!
-No, co ty nie powiesz... - Sasuke westchnął.- Kto by pomyślał, na serio jesteś chłopakiem? - Sasuke uśmiechnął się sarkastycznie. Naruto momentami nie świecił zbyt wielka inteligencją.
-Widziałeś mnie nago chwilę temu - obruszył się Naruto i wyszedł zabierając swoją torbę zostawiając Sasuke w pokoju z osłupioną Karin.
-Że co? - Zapytała skołowana dziewczyna patrząc na Sasuke.
-Że co, co?- Sasuke doszedł do dziewczyny.- Nie ważne. Niech myślą, że mam jakąś dziewczynę, wszystko jedno, ale dzisiaj odciągaj ode mnie menagera, bo mnie zagryzie za coś takiego. - Sasuke westchnął i poszedł za Naruto. -Ej Uzumaki, wiesz co to sarkazm? Bo to był sarkazm, który powiedziałem właśnie, dlatego bo widziałem cię nagiego! - Zawołał za nim.
-Wal się! - Odkrzyknął mu blondyn czerwony na twarzy. Wszyscy się na niego teraz gapili. Przyśpieszył kroku, żeby szybciej dość do sali Itachiego. Ciekawe, co na dzisiaj wymyśli.
-Spałeś z nim? - Zapytała cicho Karin.
-Nie spałem, ale on mi wchodzi pod prysznic wchodzi, bo zawsze sie gdzieś spieszy - odparł Sasuke idąc dalej za Naruto. - Spotkamy się na przerwie -powiedział do dziewczyny i sam również wszedł do klasy Itachiego gdzie usiadł obok Naruto.
-Nie musisz o tym mówić wszystkim - burknął blondyn, kiedy Sasuke usiadł koło niego.
-O czym? O tym, że jesteś facetem? Myślę, że większość zdaje sobie z tego sprawę -odpowiedział Sasuke. -A to, że wciskasz mi się pod prysznic to też w miarę normalne, gdy dwóch chłopaków mieszka z sobą i gdy jeden ciągle jest zabiegany i nie ma czasu żeby usiąść na tyłku, bo ciągle coś dla kogoś robi – wyjaśnił.
-Oj skończ już! - Powiedział blondyn rozglądając się za Itachim.
-Ale ty się złościsz… Uważaj, bo szybciej ci się zrobią zmarszczki, włosy ci zaczną wypadać i skończysz najpierw na stołku w zakładzie chirurgicznym, a potem jak nic nie da Jiraya cię zostawi każąc ci oddawać forsę za ciuchy i inne, a na same ciuchy wydał więcej niż mogłoby ci się zdawać, - powiedział Uchiha palcem zahaczając o brzeg koszulki, która kosztowała tyle ile dobry telefon komórkowy.
-Nie zrobią się - mruknął Naruto i odebrał smsa, na którego od razu zaczął odstukiwać wiadomość.
-Skąd wiesz? - Sasuke oparł sie rękoma o blat ławki, zastanawiając się, czemu sie odzywa do tego chłopaka, gdy ten go ignoruje. Nie przywykł do czegoś takiego. Wyjął swoją komórkę, którą jak zwykle zaniedbywał, miał na niej kilkadziesiąt nieodczytanych smsow a także nieodebranych połączeń. Jednak nikt ważny ani interesujący na ten moment nie odzywał się, dlatego całkowicie zignorował zalegające jego telefon wiadomości. Wstukał w kontakty imię Naruto i podsunął mu swój telefon. - Wpisz mi swój numer i powiedz, co z kinem.
Blondyn wziął telefon Sasuke, wstukał swój numer i puścił do siebie strzałkę.
-Chyba w ogóle nie odczytujesz wiadomości, co? - Zapytał - Co do kina to byle nie za późno, Jirayia jeszcze ma do mnie jakąś sprawę.
-Zdarza mi się przeczytać je, ale zwykle w późniejszym terminie - odpowiedział Sasuke ignorancko. Zerknął na jedynie na numer blondyna i schował komórkę do kieszeni. - Niech będzie, po lekcjach spotkajmy się w naszym pokoju i potem pójdziemy do pobliskiego kina. - Sasuke obejrzał się na blondyna
-Ok, a co to w ogóle ma być za film? - Zapytał blondyn. A tymczasem ktoś usiadł na krześle przed nimi okrakiem.
-Yo! - Czerwonowłosy punk przywitał się z Naruto, nie zwracając większej uwagi na Sasuke. - Jutro też chcesz mnie budzić?
-Nie - odpowiedział Uzumaki. - No przepraszam, trochę mnie poniosło po prostu.
Sasuke widząc, że Naruto zaczął gadać z Painem po prostu zajął się sobą. A raczej swoim telefonem, uznając, że po odpisuje na smsy, może jednak trafi się coś ciekawego. W jednej chwili na jego ustach wykwitł lekki uśmiech. Hebi miało podpisać umowę z jedną z największych wytwórni. Wybrał numer do Suigetsu.
-Suigetsu! udało się, P&S company chce podpisać z nami umowę!- Powiedział do kumpla z zespołu. Do tej samej wytwórni Akatsuki chciało się dostać, ale ich spotkanie okazało sie wielkim nie porozumieniem, więc odeszli z głównego budynku wytwórni z kwitkiem.
Naruto uznał ze nie dostanie odpowiedzi od, Sasuke kiedy ten zaczął rozmawiać telefon wiec tylko westchnął i uśmiechnął się do punka. Ten na krotka chwile utkwił spojrzenie w Sasuke. Ale zaraz wrócił spojrzeniem do blondyna.
-Dzisiaj tez idziesz gdzieś potańczyć?
-Nie wiem jeszcze - powiedział blondyn. Nie podobało mu się zbytnio ze musza o tym rozmawiać obok Sasuke. - Zależy, co dziś wymyśli mój manager.
Sasuke skończył rozmowę z Suigetsu. Po czym spojrzał się na Naruto. -A co Jiraya miałby wymyśleć? -Zapytał się Naruto. -A Film to Gorączka w Kingtdom- jeszcze odpowiedział na pytanie blondyna. Nie chciał o tym mówić przy Painie, ale skoro on zaczął o wyjściu tańczyć...- Więc co Jiraya wymyślił z tańczeniem?- Sasuke oparł policzek na dłoni przyglądając się Naruto a ignorując czerwonowłosego punka.
-Cos mówił na temat tego, że musi zorganizować mi grafik. I w ogóle eee... Teges tam teges... - blondyn zaczynał czuć się juz nieco osaczony.
-Aha. To powodzenia, znając Jirayę będzie w tym sporo promocji w różnych klubach, ale możesz się spodziewać tego, że zaciągnie cię na castingi do teledysków. Uhm… Sakura kogoś w sumie szuka nowego- powiedział Sasuke nie mówiąc nic więcej by przypadkiem nie wyszło, że Naruto nie chce jego pomocy, a mógł pogadać z Sakurą. Dla niego pewnie by sie zgodziła wziąć do teledysku Naruto.
-Serio?! - Blondyn od razu odwrócił się w stronę Sasuke. Uwielbiał różowowłosą wokalistkę i jego marzeniem było zatańczyć w jej teledysku - A skąd wiesz? - Dopytywał się Uzumaki. Pain nie wyglądał już na tak zadowolonego jak on. Puścił do Sasuke mordercze spojrzenie. W końcu zagarnął on teraz całą uwagę Naruto.
-Hm… Powiedzmy, że się przyjaźnimy. Znam sie z nią od czterech lat, i wczoraj na imprezie mówiła że od poniedziałku zaczyna szukać tancerza, możemy wpaść do niej dzisiaj na przykład żebyś przed nią zatańczył, może jej się spodobasz? W sumie wiem jak tańczysz, na pewno się spodobasz- Sasuke uśmiechnął sie lekko.
-Świetnie! Musimy do niej iść - blondyn był cały rozradowany.
-Eej - zaczął Pain uśmiechając się nieco złośliwie - Wydawało mi się, że nie jesteś taki naiwny Naruto, ale teraz widzę, że po prostu trzeba ci podstawić odpowiednią marchewkę - zaśmiał się.
-Że co?! - obruszył się nagle blondyn odwracając się do Paina.
-Noo, jakbym wiedział, że lubisz różowowłosą gwiazdkę to bym ci załatwił też spotkanie. A może powinienem się przefarbować na róż? - zaśmiał się i przejechał ręką po swoich czerwonych włosach, na co Naruto zdzielił go zeszytem.
-Nie żartuj sobie ze mnieeee
-Haha! Ja?! Nigdy w życiu - śmiał się punk osłaniając przed zeszytem blondyna.
-Heh pasowałoby ci to.. tak samo jak jej króciutka różowa kiecka , tylko ogól sobie do niej nogi- Sasuke uśmiechnął się wrednie mierząc Paina spojrzeniem, który był pełen satysfakcji. Pain jednak nie miał szansy odciąć się w jakikolwiek sposób, bowiem pojawił się Itachi, który wygonił ucznia przyjmując od niego wiadomość, że Akatsuki chce coś od niego. Sasuke szybko wystukał wiadomość do Sakury, żeby się z nim spotkała na następnej przerwie.
-Po tej lekcji pójdziemy do Sakury, będzie na nas czekać- powiedział do NAruto, nie chcąc tracić tej szansy. Uznał ta rundę za wygraną.
Zanim punk wyszedł rzucił jeszcze do Naruto, żeby zadzwonił do niego jak będzie wolny.
-Świetnie - ucieszył się chłopak na informacje od Sasuke. Nawet nie pomyślał o tym, że taką sprawę powinien najpierw przegadać ze swoim managerem.
-Spoko- Sasuke pokierował teraz swoją uwagę na swojego brata, który zaskoczył uczniów podając temat na dzisiejsza nie tyle lekcję ile dzień.
-Dzisiejszy dzień parami z ławek będziecie musieli spędzić razem, ale nie tak razem jak zwykle, będziecie cały dzień udawać parę. Oczywiście możecie swoim prawdziwym dziewczynom chłopakom wyjaśnić sprawę, ale tylko im, nikomu innemu inaczej oblejecie zajęcia- powiedział Itachi, a Sasuke serio nie wiedział czy przypadkiem Itachi nie robi to tylko po to by go zeswatać z chłopakiem...
-Co za durne ćwiczenie- skwitował je na głos
-Tak? Jak chcesz, tydzień macie udawać pary, i podziękujcie Sasuke za to- Itachi uśmiechnął sie lekko.
-Jakieś pytania? - Zapytał
C.D.N.
by Deki & N

środa, 27 lutego 2013

Meisei [rozdział 3]

Sasuke usłyszał nagle brzdęk perkusyjnych talerzy dochodzący z klasy obok, której drzwi były niedomknięte.
-Co ty kurwa robisz? Wiesz ile to kosztuje? – usłyszał czyjś zimny chrapliwy głos.
-Kupisz se nową jak wydamy album. Nuuuudzi mi sięęęęę- wydarł się znajomy oryginalny głos. Hidan z Akatsuki, bandu, którego ostatni singiel został zepchnięty z pierwszych miejsc list przebojów przez singiel Hebi. Sasuke nie miał z tym zespołem zbyt dobrych stosunków. Zwłaszcza, że im jakimś cudem udało się namówić Itachiego do gościnnych występów. W dodatku wszyscy wyglądali na bandę przebierańców sado-maso.
-To idź się powieś – usłyszał zimny głos.
-Ka… Ku… Zu… – wymruczał Hidan aksamitnym głosem, którego używał podczas śpiewania romantycznych ballad i który powodował pisk na sali podczas koncertów. Sasuke usłyszał odgłos uderzenia i jęk Hidana.
-Kurwa – krzyknął wkurzony wokalista gubiąc swój uwodzicielski ton – Nie możesz mnie bić tak bez powodu Kakuzu! Moja twarz jest bardzo ważna! –  Można było usłyszeć odgłos szarpaniny.
-Dziwka z ciebie Hidan – odgłos przesuwania mebli – Paskudna… Brudna… Wyuzdana – jęk Hidana – pierdolona dziwka… – tym razem jęk Hidana przemienił się w pomruk rozkoszy. Akatsuki naprawdę było dziwne…
Sasuke przeklął w myśli walonych Akatsuki i siebie za to, że te jęki zwróciły na niego uwagę i o dziwo, podnieciły go. Uwielbiał ostry brutalny sex, brutalny i dziki. Ale uwielbiał go z dziewczynami a nie pieprzonymi gejami. To jednak mu nie przeszkodziło przysunąć sie do drzwi, które były uchylone i uchylić je jeszcze bardziej. Przejechał spojrzeniem po pomieszczeniu w poszukiwaniu rżnącej się parki.
Wysoki mężczyzna przyciskał wokalistę do ściany naprzeciwko drzwi, tak, że Sasuke widział jedynie jego plecy. Nie widział dłoni mężczyzny, ponieważ znajdowały się one gdzieś przy ciele białowłosego. Hidan jęknął ponownie, tym razem z bólu. Mężczyzna odsunął się od niego i wtedy Uchiha mógł zobaczyć, że wokalista ma rozpiętą koszulę. Kakuzu zacisnął palce na ramieniu białowłosego zmuszając go do opadnięcia na kolana. Ale zanim Hidan uklęknął posłusznie zobaczył Sasuke w drzwiach. Kakuzu zaczął rozpinać spodnie. A białowłosy uśmiechnął się lubieżnie do Sasuke i zmysłowo przesunął językiem po swoich wargach. O dziwo zamiast się wściec i zakomunikować głośno, że ktoś ich podgląda, widocznie spodobała mu się widownia. Dlatego też przesunął się tak, aby zapewnić podglądaczowi lepszy widok. Kiedy chwycił dłońmi za spodnie Kakuzu, pchnął lekko jego biodro aby go nieco odwrócić w stronę drzwi, ale jednocześnie samemu nie tracąc z pola widzenia obserwatora. Kakuzu miał, czym się pochwalić, jeśli chodziło o sprzęt i to nie tylko muzyczny. Jego penis był ogromny, a jego grubość z pewnością mogła przyczynić wielu problemów kochankom. Hidan uchwycił go lekko opuszkami palców i przesunął wzdłuż niego językiem uśmiechając się uwodzicielsko do Sasuke.  Podniósł wzrok na Kakuzu i powtórzył gest językiem. Przesunął ustami wzdłuż prącia i zsunął palcami napletek. Zatoczył kółko językiem wokół główki. Objął dłonią penisa zaciskając na nim palce i odsuwając od niego usta. Drugą dłoń przesunął na jądra mężczyzny i zaczął je pieścić palcami, do których po chwili dołączył jego język. Po kilku gorących pocałunkach w tamto miejsce Kakuzu złapał go brutalnie za włosy i pociągnął jego głowę wyżej nakierowując jego usta na główkę penisa.
-Ssij – wychrypiał spokojnym, ale jednocześnie pełnym napięcia głosem. Hidan jednak zaparł się ręką o biodro faceta. Spojrzał się w górę ze złością. Ponownie zatoczył językiem kółko wokół główki a następnie zwilżył nim swoje wargi. Powoli objął wargami penisa i wsunął go sobie do ust. Perkusista przymknął oczy, kiedy głowa białowłosego zaczęła się poruszać. Z jednym z wyzwisk Sasuke mógł się teraz z pewnością zgodzić. Wokalista konkurencyjnego zespołu obciągał niczym profesjonalna dziwka. Przy czym pomrukiwał z zadowoleniem tak przyjemnie, że o dziwo nawet Uchiha poczuł się zazdrosny o miejsce, jakie zajmował Kakuzu i poczuł jak w jego spodniach robi się bardzo ciasno. Hidan przesunął jedną z dłoni po własnej klacie. Zacisnął palce na jednym z własnych sutków, przy czym jęknął nie odrywając jednak warg od obciąganego penisa. Mógł go wsunąć do swoich ust jedynie do połowy. Kakuzu przyśpieszył nieco ruch jego głowy ręką, którą trzymał mu we włosach. Hidan zmierzył Sasuke wzrokiem nie przerywając roboty i przesunął dłonią w dół swojego brzucha. Rozpiął ich zamek i wyciągnął ze spodni własnego członka wbijając w Sasuke spojrzenie fioletowych oczu zaczął pieścić się dłonią w rytm, w jakim poruszały się jego usta. Nic dziwnego, że sam się pieścił skoro uprawiał sex z takim egoista jak Kakuzu, który nawet nie wysilił się by zsunąć z ust maskę. Perkusista warknął ze złością, najwyraźniej zabawa zaczynała mu się nudzić, albo nie podobało mu się, że kochanek nie poświęca mu całej uwagi. Brutalnie przycisnął do siebie głowę Hidana, wpychając mu do ust penisa niemal do końca, tak, że w oczach wokalisty pokazały się łzy i zaprzestał symulować własnego penisa, aby odepchnąć od siebie biodra perkusisty. Udało mu się to dopiero po kilku pchnięciach. Po czym się rozkaszlał chwytając za gardło. Jego kaszel jednak przytłumił demoniczny śmiech perkusisty, który ponownie złapał Hidana za włosy i szarpnął ku górze. Pchnął go na pobliski stół przodem do drzwi. Białowłosy jęknął, a Kakuzu szarpnął w dół jego spodnie.
-Lubisz tak szmato – wychrypiał, co mimo wszystko brzmiało zmysłowo i nakierował czubek swojego penisa na dziurkę wokalisty. Ten jednak szarpnął się i dłonią zasłonił swój tyłek.
-Nie możesz tak na sucho! – prawie krzyknął z przestrachem.
-A masz nawilżacz? – perkusista warknął groźnie i zatrzymał się na chwilę.
-N-nie? – wydukał wokalista ostrożnie niczym zagubiony chłopiec, a nie wyuzdana dziwka, jaką wcześniej odgrywał. Kakuzu przewrócił oczami wzdychając zirytowany i schwycił w nadgarstku rękę, którą osłaniał się białowłosy. Wykręcił ją brutalnie przyciskając Hidana do blatu stołu.
-Kakuzu! – krzyknął Hidan ze złością i strachem. Ten jednak nic nie odpowiedział i drugą dłonią zsunął maskę z swojej twarzy. Plotki o szwach, jakie posiadał na twarzy wychodzących od kącików jego ust okazały się prawdziwe. Perkusista zgiął kolana opierając jedno z nich na podłodze. Wolną rękę położył na tyłku chłopaka i rozchylił jego pośladki.
-Pierwszy raz na prawdę cieszę się z twojego hyzia na punkcie higieny – mruknął Kakuzu i przesunął językiem po dziurce chłopaka. Hidan zaśmiał się z ulgą i mruknął z rozkoszą kierując spojrzenie w stronę drzwi. Wolną rękę przysunął do swojej twarzy i przesunął językiem po swoich palcach zlizując z nich płyny, którymi się pokryła podczas obciągania koledze z zespołu. Wsunął do ust kciuk znacząco spoglądając na namiocik na spodniach Sasuke i objął palec wargami zasysając go lekko. Przesunął go znacząco po wnętrzu swojego policzka spoglądając Sasuke w oczy. Wysunął go z mlaśnięciem i jęknął z rozkoszy, kiedy palce perkusisty wsunęły się w niego. Kakuzu wstał z kolan i posuwał wokalistę samymi palcami. Uwolnił wcześniej wykręconą rękę i wolną teraz dłonią zaczął masować nią swojego nabrzmiałego penisa. Hidan przełożył uwolnioną rękę przed siebie nadal pomrukując z przyjemności przymknął oczy.
-Uhmm.. Mhmm.. Kakuzu.. Kaku.. Zuu… Włóż go.. proszę… – perkusista uśmiechnął się lekko pod nosem i wysunął palce z wokalisty. – Proszę.. – wymruczał uwodzicielsko Hidan odwracając głowę w jego stronę. Kakuzu nakierował ponownie główkę penisa na dziurkę białowłosego i drugą ręką przytrzymał jego biodra. Wsunął się w niego szybkim brutalnym ruchem powodując gardłowy jęk bólu Hidana. W oczach wokalisty ponownie pojawiły się łzy, a perkusista zaczął poruszać biodrami nabijając białowłosego na swojego penisa.
-Podoba ci się? – zapytał Kakuzu ochrypłym głosem i pchnął biodrami wsuwając w chłopaka cały członek.
-Taak – krzyknął przeciągle Hidan głosem pełnym bólu i rozkoszy jednocześnie. Kakuzu schwycił go za włosy i szarpnął ku sobie odrywając jego tułów od blatu stołu. Pewnie tylko, dlatego nie zauważył Sasuke w drzwiach gdyż podziwiał fascynujący widok jak jego penis zagłębia się między pośladkami Hidana. Jego oddech był płytki i urywany. Przesunął dłoń na nabrzmiałego członka Hidana i zaczął nią poruszać w podobnym rytmie, co własne biodra. Hidan jęczał już tylko z przyjemności. Spojrzał się chwilę na dłoń poruszającą się na jego penisie i sam wsunął na niego palce wspomagając pieszczoty. Popatrzył na Uchihę z dziwną satysfakcją i odchylił głowę do tyłu, przesuwając językiem po policzku Kakuzu, ten jednak szarpnął go ponownie za włosy odwracając jego twarz od siebie. Jego ruchy stały się szybsze i bardziej brutalne. Hidan jęknął głośniej i przymknął oczy. Po dłoni Kakuzu rozlał się gorący lepki, biały płyn. Pchnął Hidana ponownie na blat i wykonał jeszcze kilka agresywnych mocnych pchnięć zaciskając palce na biodrach wokalisty. Jęknął przeciągle przez zaciśnięte zęby. Wysunął penisa z dziurki wokalisty, z której wyciekło teraz nieco jego nasienia.
-Jesteś niezłą dziwką Hidan – mruknął ochryple.
Sasuke odszedł od drzwi. Ledwie się powstrzymał przed tym by sobie nie ulżyć na oczach Hidana, ale to by było poniżające przed swoim konkurentem i do tego przed swoim konkurentem, który się pierdoli z drugim konkurentem.”Pieprzone gejowskie pomioty, nie mają gdzie się pieprzyć” -pomyślał wściekły przez to, że się podniecił Sasuke. Wszedł do jednej z toalet, gdzie schował się w jednej z kabin. Oparł się plecami o drzwi opuszczając swoją torbę na podłogę. Sięgnął dłonią do swojego krocza , pomasował go sobie przez chwile , po czym wsunął się pod materiał bielizny. Naparł plecami bardziej na drzwi rozchylając lekko nogi. Jego oddech stał się płytki i urywany, gdy powoli pieścił swojego penisa przesuwając wzdłuż niego dłonią. Przypominając sobie jednak jak Kakuzu rżnął Hidana, zaczął sobie go obciągać mocno i brutalnie. Ostro i szybko poruszał dłonią pojękując i sapiąc z przyjemności, poruszał biodrami. Stłumił jęk w momencie, gdy jego ciało spięło się z rozkoszy, gdy nasienie trysnęło mu na dłoń i podłogę. Odetchną cicho i szybko pozbierał się do kupy odczuwając cholerny wstyd przez to, że masturbował się myśląc o pieprzących się gościach. Wyszedł z łazienki i pokierował się do kawiarenki by w niej przesiedzieć wolny czas.
* * *
Lekcja u Itachiego powoli dobiegała końca. Blondyn postanowił również wyrazić swoją opinię odnośnie tego jaką wiedzę chciałby zdobyć uczęszczając na te zajęcia.
-Hmm.. – zastanowił się Naruto – Że nauczysz nas grać jak profesjonalni aktorzy? Włącznie z udawanym śmiechem obejmującym oczy jak i płaczem bez powodu? – po czym szybko odklepał sms’a.
-Mhm… No dobra, wątek płaczu.. -Itachi przesunął spojrzeniem po kasie i zatrzymał się Naruto. Jego oczy już były załzawione. Zeskoczył z ławki i podbiegł do Naruto, łapiąc go za ramiona i potrząsając nim.
-Naruto! Jak mogłeś!? Zaprzepaściłeś wszystko! Wszystko! Izumo nie żyję, a ty robisz coś takiego! Ty dupku! – Pchnął Naruto na ziemie łapiąc w garści swoje włosy i płacząc tak jak w życiu nigdy na prawdę nie płakał, aczkolwiek uczniowie nie wiedzieli czy sensei gra czy jednak na prawdę płaczę
-Eee- padło z ust zdezorientowanego blondyna leżącego na ziemi. Jego twarz wyrażała zaskoczenie i na prawdę był zszokowany tym, co Itachi wyprawiał.
-No właśnie…- Itachi uśmiechnął się opierając o swoje biurko jedną ręka, a druga poprawiając swoje włosy. – To był płacz – uśmiechnął się  Itachi przesuwając spojrzeniem po klasie. – Ktoś chce spróbować? – Zapytał się.
-E.. Ale jak niby? To bardzo fajnie, że sensei potrafi tak sobie z nikąd zmieniać humor. Ale ja raczej nie potrafię płakać na zawołanie – powiedział blondyn zbierając się z podłogi i masując ręką tyłek. Nie był przygotowany na taki upadek, a jego ciało, mimo że gibkie i elastyczne, było dość delikatne.
-Ummm  dobra, skoro tak to chodź tu Naruto- zawołał do blondyna. Gdy ten już do niego podszedł, Itachi zastanowił się zanim wyjaśnił Naruto jak ma się zmusić do płaczu. – Jaka jest najbardziej przykra rzecz jaka cię spotkała? Rzecz, przez którą płakałeś. Przypomnij ją sobie. Wczuj się w swój smutek i żal. Kiedyś nie będziesz musiał tego używać. Będziesz w naturalny sposób umiał zagrać rozpłakanie się. Przyjdzie ci to wraz z historią swojej postaci, w którą będziesz się wczuwać tak, że sam się rozpłaczesz – Itachi pogłaskał blondyna po głowie.
-Ale, że teraz mam to zrobić? – Blondyn nie wyglądał na przekonanego do tego pomysłu. Popatrzał się po klasie. Nie miał chęci myśleć o przykrych rzeczach.
-Tak teraz, musisz się przełamać. Potem dostaniesz jakąś nagrodę za byciem dzielnym chłopcem – powiedział Itachi wywołując śmiechy w klasie, które uspokoił jednym ruchem ręki. – Każdy z was będzie musiał to zrobić – powiedział słysząc dzwonek na przerwę.  - Przemyślcie temat. Wieczorem to poćwiczcie. Na kolejnych zajęciach zaprezentujecie mi co wam wyszło. – Itachi wyjął lizak i dal go Uzumakiemu. – Masz i uciekaj. Ach i powiedz Sasuke żeby z tobą to poćwiczył – dodał.
-Ehh – uśmiechnął się nerwowo Naruto a policzek mu zadrgał, kiedy przyjmował nagrodę od Itachiego – Znaczy, że co? Płakanie? – zapytał. Itachi w odpowiedzi jedynie się uśmiechnął więc Naruto odwrócił się w swoją stronę i odebrał telefon.
-Tak będę, ale mogę się spóźnić kilka minut, bo mam jeszcze coś do załatwienia. – I pobiegł w swoją stronę odebrać jakieś papiery, które miał skserować dla Shikamaru. W korytarzu minął się z Hidanem, który wyglądał na zrelaksowanego i lekko zmęczonego. Hidan wszedł do bufetu i zauważył Sasuke. Przysiadł się do jego stolika.
-Ohayou Sasuke! – Rzucił z uśmiechem – Nadal twierdzisz, że Akatsuki w ogóle cię nie rusza? Ja powiedziałbym, że nasza nowa płyta mogłaby cię wprawić w osłupienie. Totalnie. – Uśmiechnął się złośliwie. Miał mokre włosy. Zdążył już wziąć prysznic. Do bufetu wszedł perkusista Akatsuki, ale ledwo tylko rzucił jedno wrogie spojrzenie w stronę Sasuke i wziął coś do picia. Nie dosiadał się do nich.
Sasuke uśmiechnął się lekko, nie mając zamiaru żeby Hidan się dowiedział, że jednak go to poruszyło. Lekko palcami ujął podbródek blondyna, który z bliska był cholernie seksowny. „O czym ja myślę?!” – pomyślał rzucając spojrzenie Kakuzu, który wydawał się być wkurzony widokiem jego i Hidana w chwili obecnej.
-W dalszym ciągu mnie nie ruszacie. Chociaż gratulacje. Obciągasz niczym rasowa dziwka. – Kciukiem musnął miękkie wargi białowłosego. – Pewnie jest miło twojemu zespołowi, gdy podczas przerwy robisz im dobrze… Lubisz, gdy ci się spuszczają w do ust? Podeśle do ciebie parę lasek byś je podszkolił – wsunął lekko palec do jego ust samemu nie wiedząc co robi.  Jednak uzmysławiając to sobie przybrał obojętną minę i wyszedł z kawiarni zanim Kakuzu zdołał go dorwać i rozszarpać.
Kakuzu przyglądający się tej rozmowie w chwili, gdy Sasuke dotknął twarzy Hidana i wywołał czymś rumieńce na twarzy białowłosego, zacisnął palce na trzymanej puszce. Napój się wylał, kiedy puszka wygięła się pod naporem jego palców. Wyrzucił ją ze złością do kosza, podchodząc w stronę ich stolika. Sasuke już wychodził. Lepiej dla niego. Postanowił jednak nie robić póki co awantury młodemu Uchiha. Przysiadł się do stolika, przy którym siedział Hidan. Mordował go spojrzeniem.
Kiedy tylko Sasuke wyszedł na korytarz wpadł na niego Naruto z góra papierów, które omal się nie rozsypały, kiedy chłopak o mało się nie przewrócił.
-Oi! Sorry. – Powiedział odzyskując równowagę. Jego telefon zaczął dzwonić – Uhh.. Możesz? – Zapytał się blondyn unosząc wyżej górę papierów i przysuwając biodro w stronę Sasuke. W kieszeni spodni miał dzwoniący telefon. Na szczęście nie nosił zbyt obcisłych spodni, lubił wygodę.
-Żartujesz sobie?- spytał Sasuke patrząc się na Naruto jakby ten urwał się z choinki. Widząc jednak bezradną minę blondyna wyjął mu telefon z kieszeni i odebrał go przyciskając mu komórkę do ucha. -Czuje się jak sekretarka – mruknął Uchiha przewracając oczami.
-Odebrałeś już zamówienia? Muszą u nas być na piętnastą! – Krzyknął jakiś kobiecy głos w słuchawce.
Sasuke stojąc przy blondynie przeczekał całą rozmowę, i gdy ten skończył gadać wsunął mu telefon z powrotem do przedniej kieszeni jeansów, przypadkowo przy tym muskając skórę na odkrytym biodrze Uzumakiego. Sam nie zwrócił na to większej uwagi. Naruto zaś był przyzwyczajony, zazwyczaj w tańcu ludzie dotykali go w intymniejsze miejsca, ale nie zawsze taki dotyk miał jakikolwiek podtekst. Tak jak i w tym wypadku. Poza tym bardzo się śpieszył. Nie zwrócił większej uwagi na dotyk Sasuke.
-Pomogę ci z tym. Gdzie masz to zanieść? – Zapytał się blondyna. Uchiha zazwyczaj nie robił takich rzeczy, ale w tym wypadku wziął połowę papierów od Naruto.
- Dzięki! – Uśmiechnął się – Do zachodniego skrzydła. Ale na serio trzeba biegiem. – Powiedział narzuciwszy dość szybkie tempo.
Kiedy tylko przetransportowali papiery do zachodniego skrzydła, Sasuke podał papiery Uzumakiemu, po czym po prostu odszedł w swoją stronę zostawiając blondyna. Sam zaczynał się spieszyć na swoją lekcje. Przechodząc obok kafeterii posłał lekki wredny uśmiech Hidanowi, który z wychodził z Kakuzu również kierując się na swoje lekcje. Sasuke przeszedł obok nich kierując się do klasy gdzie miał mieć zajęcia. Wszedł do klasy gdzie siedziało już paru gitarzystów. Lekcja na temat gitary. zdecydowanie lekcja na której Sasuke nie mogło zabraknąć. Dosiadł się do Kiby obojętnym skinięciem ręki witając parę innych osób które chciały go zagadać
-Yo! Co tam? Kogo wczoraj zaliczyłeś? Ja dostałem kosza od Haruno ehh, ale za to fajną tancereczkę wyhaczyłem – mrugnął znacząco do Uchihy – Z kim mieszkasz? – Ja z jakimś ponurakiem pisarzem – westchnął z niezadowoleniem. – Shino chyba horrory pisze.
-Ja mieszkam z blondynem, którego wtedy na imprezie wziąłem za laskę i chciałem przelecieć. W sumie mógłby być laską – Sasuke odchylił się na krześle by spojrzeć na swojego kumpla. – Noc, więc samotna dla mnie, ale na kolejne dwa miesiące mam wyhaczone dziewczyny na każdą samotną noc. Więc nie sądzę żebyś wyhaczył kogokolwiek – zaśmiał się z satysfakcją Uchiha
-Może wyrwę którąś przed tobą. I na szczęście zostawiasz je w stanie odpowiednim do kolejnego użytku. No i ktoś je pocieszyć przecież musi – zaśmiał się Kiba – Jakiś posrany artysta? Jak się nazywa? Trans?
-Racja. Będziemy się wspomagać, żeby przypadkiem żadna panna roszczeń do mnie nie miała. Nie mam zamiaru oddawać się jednej lasce skoro mogę ich mieć tuzin jednej nocy  - Sasuke uśmiechnął się. Był znany z swojego lekkiego podejścia do tych spraw. Co się dziwić skoro od zawsze przebywa wśród rockowych muzyków którzy nie należeli do świętych. Widział od 10 roku życia jak jego idole posuwali słodkie fanki i szybko tez zaczął z tymi fankami sypiać.
-A co do niego, chyba jest w porządku, Naruto Uzumaki i nie jest transem, chociaż się malował… Nie wiem, może ma siostrę? Wyrwałbym ją wtedy z przyjemnością.
-Haha! – Zaśmiał się Kiba – Jak masz takie podejście do tego to uważaj, żebyś go czasem nie bzyknął po pijaku – zaśmiał się szturchając Sasuke w ramię. – A tak poza tym to znam gościa. Jest kompletnie spłukany. Zrobi wszystko dla forsy. Bardzo wygodne jak jest się bardzo leniwym i nadzianym.
-Tak to wygodne i nie mam zamiaru tego zmieniać – wzruszył ramionami. – Ale to dziwne. Jest synem sławnej aktorki i Namikaze. Heh… Może ze względu na to, że dzięki jego ojcu zacząłem grać powinienem go wspomóc finansowo-zastanowił się Sasuke na głos. Był wielkim fanem ojca Naruto. Jeśli kiedykolwiek istniał bóg gitary to był właśnie Namikaze Minato. – I weź nawet nie żartuj tak! Nie bzyknę go, nie jestem gejem żeby bzykać facetów. Nawet po pijaku. Ale ty to uważaj. To ty na jednej z imprez się lizałeś z jakimś gościem, podczas tej całej gry w butelkę – przypomniał Kibie Uchiha.
-To była gra! – Jęknął Kiba zakrywając twarz ręką – I byłem napruty w cztery dupy! A ty teraz na trzeźwo stwierdziłeś, że byś go bzyknął jakby był babką – zaśmiał się Kiba – Prawnicy go zżarli a staruszkowie nie pomyśleli za bardzo i ubezpieczeniu.
-Właśnie. Gdyby był babką. Skoro wiem, że nie jest babką i nie będzie babką, to mój pyton samoistnie mięknie, więc nie mam z tym problemu, a twoja gra po pijaku była nie zwykle namiętna. Tak mruczałeś. A tamten gość był homo i by cię przeleciał, a ty byś mu sie nadstawiał gdybym  ciebie nie zabrał. I co? Już tak panienki by ci nie wskakiwały do łóżka – Sasuke parsknął śmiechem. Sporą radość mu sprawiało dobijanie kumpla. Przemyśli kiedyś przyjęcie posadki w jakimś TV show gdzie by się zajmował właśnie czymś takim.
-Pierdolisz stary – Kiba udał focha – Ale yaoi jest jakoś na topie wśród lasek – uśmiechnął się po chwili znowu szturchając w ramię Sasuke. Uchiha przewrócił oczami.  A sensei zaczął lekcje.
* * *
Tymczasem Naruto zaszedł na zajęcia z tańca. Gdzie zza weneckiego lustra przyglądał mu się starszy mężczyzna z burzą srebrnych włosów.
-To jest syn Minato i Kushiny? – zapytał.
-Tak – odpowiedziała stojąca przy nim Tsunade. – Chciałbyś się nim zająć?
-Nie wiem. Nigdy nie zajmowałem się tancerzami…
-Sam zdecydujesz – powiedziała Tsunade wychodząc i zostawiając Jirayię samego. Obserwował chłopaka do końca lekcji. Spodobało mu się to jaki był wysportowany. Urodę odziedziczył po matce. Chociaż i było w nim sporo z ojca. Czegoś jednak mu brakowało. Ale Jirayia znał na to sposób. Uśmiechnął się pod nosem.
 C.D.N.
by Deki & N

Ogólnie wiadomo, że ten rozdział to nic nowego. Tak mi się zebrało na kontynuację przenosin.

piątek, 10 lutego 2012

Meisei [rozdział 2]

Kilka minut po rozmowie z nowym współlokatorem Naruto pojawił się na zajęciach z aktorstwa u Itachiego Uchihy. Dokładnie rzecz biorąc Naruto wpadł na lekcje u Itachiego. Dosłownie wpadł na Itachiego. Przed zajęciami miał jeszcze jedną rzecz do załatwienia wiec było juz 15 minut po dzwonku, kiedy wbiegł na szkolny korytarz. Jeszcze rozmawiał prze telefon umawiając sie z jednym z swoich szefów, o której pojawi się sie wieczorem. Kiedy wbiegał do otwartej klasy minął różowowłosą gwiazdkę popu. Tak sie składało, że był jej największym fanem, to tez jej widok zupełnie wytrącił go z równowagi i nie zauważył stojącegomu na drodze Itachiego. Impetem uderzenia przewrócił ich oboje, a telefon wypadł mu z reki.
-Uch! - stęknął głucho i spojrzał, na co, a raczej, na kogo wpadł - Gomen! - zaczął sie podnosić z wykładowcy, ale słuchawki od jego mp3ki zaplątały się w łańcuch u spodni Uchihy. To tez ponownie usiadł okrakiem na zaskoczonym nauczycielu i zaczął odplątywać słuchawki. - Jeszcze raz gomen - przeprosił rzucając spojrzenie na swoja ofiarę i rumieniąc sie lekko. Itachi nic nie mówił ani nic sobie z tego nie robił. Oparł się wygodnie rękoma o podłogę siedząc na niej i przyglądając się chłopakowi. Naruto zrobiło się gorąco wiec ściągnął kurtkę odsłaniając zgrabne ramiona, bo miał na sobie ciasna koszulkę bez rękawów i zaśmiał się cicho zdając sobie sprawę z tego jak sytuacja była zabawna.
-Możesz rozpiąć mój rozporek i tam pogrzebać rękoma, tylko wyproszę resztę klasy - uśmiechnął się Itachi sprawiając ze Naruto ponownie się zaśmiał rumieniąc lekko. W końcu odplątał kabelki i wstał z wykładowcy. Itachi, kiedy się podniósł poprawił swój pasek z ćwiekami, który opinał mu biodra i spojrzał się na blondyna.
- Jesteś gotowy na lekcje blondasie? - spytał się chłopaka, który był nietuzinkowy jak cała ta szkoła.
- O ile nie będzie o rozpinaniu twojego rozporka heheh - odgryzł się chłopak - uhm sensei - dodał po chwili poprawiając się. W końcu do nauczyciela należało zwracać sie z jakimś szacunkiem. Nawet do tak młodego wykładowcy. Blondyn ruszył zająć miejsce po drodze podnosząc swój telefon, który zaczął dzwonić.-Gomen - przeprosił znowu wyłączając dzwonki.
-Postaram się omijać ten ważny temat - powiedział Itachi. - I wyłącz telefon, każdy musi mieć na lekcji wyłączony albo telefon albo dzwonek chyba, że chcesz odebrać swój telefon ode mnie pod koniec lekcji. Ile sms’ów i telefonów by cie ominęło, prawda? Na przykład menager z informacją o tym że wygrałeś casting... - Itachi uśmiechnął się lekko. - Jesteś bardzo podobny do swoich rodziców, twoja matka byłaby wniebowzięta widząc cię takiego - Itachi powiedział już ciszej do samego Naruto. Po tym stanął przed tablicą.
-Dzięki - uśmiechnął się chłopak słysząc coś miłego o swojej matce. Był do niej bardzo podobny. Chociaż kolor włosów i oczu miał po ojcu. Ale zadziorny charakterek z pewnością po niej. Naruto słuchał Itachiego z fascynacja. Był wniebowzięty, że koleś porównał go do matki. A poza tym nawet Uzumaki widział kiedyś go w jakimś filmie. A nawet kilka razy na reklamowych bilbordach. Mimo ze poświęcał dużo swojej uwagi lekcji prowadzonej przez Itachiego, część musiał poświęcić na swój telefon. Dostał właśnie maila od znajomego, że prowadzony jest casting na tancerzy do jakiegoś teledysku. Oczywiście nie żadnej znanej gwiazdy. Ale to zawsze coś. Poza tym pytał, czy dziś nie mógłby się pojawić w knajpie juz kolo 13. Któraś z kelnerek zgłosiła, że dziś nie przyjdzie. Naruto szybko odstukał maila i wyciągnął notes, w którym wepchnął cos w napchany grafik.
-Więc jak już mówiłem na moich zajęciach będziemy pogłębiać wasz kunszt aktorski. Będę uczyć was jak dobrze wczuć się w grana przez siebie postać. Raz w tygodniu, co piątek przez cały dzień będziecie udawać jakąś postać, którą wam wybiorę. - mówił Itachi. Podobało mu się prowadzenie zajęć i kształcenie młodych umysłów.
Shikamaru westchnął cierpiętniczo. Ta szkoła była taka męcząca. Jako reżyser i scenarzysta (istnieje taki zawód w ogóle? xD) nie widziało musie zbytnio chodzenie na lekcje aktorstwa. Ale jego menadżer mu kazał się na nie zapisać.
-Hej. Chyba od następnej lekcji telefony będą u mnie lądować. Jednak to jest irytujące takie stukanie w klawiaturę - Itachi usiadł na swoim biurku spoglądając znacząco na Uzumakiego. Już rozumiał, czemu nauczyciele zawsze o to się tak wkurzali. -Dobra. Zaczniemy lekcje od pewnej zabawy. Dobierzecie sie w pary i będziecie się bawić w lustro. Będziecie musieli powtarzać każdy swój ruch. Ten, kto najlepiej to zrobi będzie mógł wybrać postać, jaką będzie chciał odgrywać w piątek i dostanie ładnego lizaka w kształcie… - Itachi zajrzał do swojej torby, z której wyjął dwa tęczowe lizaki w kształcie penisów. - Tak zwycięzca dostanie lizaka kolorowego penisa. - Itachi uśmiechnął się lekko. - Naruto jest 21 osób, więc ty będziesz ze mną- powiedział do blondyna zsuwając się z biurka. - Poodsuwajcie ławki i krzesłana boki – dodał.
To był pierwszy raz, kiedy Naruto na prawdę nie chciał być najlepszy. Ale ogólnie sama lekcja bardzo go zainteresowała. Posłusznie odsunął ławkę, a telefon włożył do kieszeni. Ale zaraz go wyciągnął, żeby odczytać sms'a i odpisać na niego. Później od razu schował go do kieszeni podchodząc do Itachiego.
-Ok. Ten teges, od czego zaczynamy? - zapytał.
Itachi wysunął ręce do przodu (jak Yusuke z Hana kimi gdywidział aury xD) - Powtórz ten ruch - powiedział Itachi stając tak by reszta klasy ich zobaczyła. - Pomachał do Naruto językiem w lekko wulgarnym geście i uśmiechnął się przy tym lekko widząc, że blondas nie pokazał po sobie, jeśli w jakikolwiek sposób speszył go ten gest. Naruto powtórzył gesty za Itachim uśmiechając się figlarnie. Gesty nauczyciela wydawały mu się bardzo zabawne. Aż chciało się mu zrobić wiele nieprzyzwoitych rzeczy, ale cóż… - pomyślał Itachi- ucznia nie tknie. Prędzej nauczyciela.
-Teraz ty coś zrób. Ja powtórzę - powiedział do Naruto. Blondyn po chwili zamyślenia, wystawił język i zzezował oczy przystawiając dłonie do uszu, pomachał palcami w zabawny sposób. Ledwo powstrzymywał się od śmiechu. Itachi powtórzył gest Naruto samemu mając ochotę się z nich roześmiać. Ale mu się uczeń trafił. Teraz to on przewrócił oczami kładąc rękę na biodrze i dłonią drugiej ręki rysując w powietrzu serce. -Za wolno... - mruknął do Uzumakiego, po czym spojrzał się na resztę uczniów. - Już kapujecie jak to ma wyglądać tak? Więc do dzieła! - Itachi wziął swój numer. - Mój braciszek ma wolną godzinę więc on z tobą poćwiczy żebym mógł doglądać reszty klasy - powiedział do Uzumakiego wybierając numer do Sasuke
* * *
Tymczasem w innej części budynku Sasuke siedział pod klasą. Nie miał żadnego warsztatu. Miał mieć dopiero na trzeciej lekcji historie muzyki. Nie brzmiało jakoś bardziej ekscytująco, ale dla Sasuke było to ciekawsze niż matma czy też zwykła historia. Przejrzał swój telefon i napisał sms’a do Haku "masz lekcje dupku?". Uśmiechnął się przy tym wrednie, a gdy dostał wiadomość zwrotną uśmiechnął się jeszcze szczerzej z satysfakcją."ja jestem dupkiem? ty jesteś dupkiem dupku! nie odzywam się! sam sobie będziesz grał i na gitarze i na basie" Haku odpisywał z klasy. Miał właśnie teraz lekcje wokalu, w której mało się udzielał.
Na komórce Sasuke wyświetliło się imię jego brata. Z lekką irytacją odebrał telefon.
-Itachi... Nie masz lekcji? Chyba nie powinieneś dzwonić gdy sam prowadzisz lekcje - Sasuke wygodniej rozsiadł się na ławce, która była zdecydowanie wygodniejsza niż te w normalnych szkołach.
-Mam i jesteś mi potrzebny przyjdź do klasy 213 na 3 piętrze w lewym skrzydle, i się pospiesz to dostaniesz dodatkowe punkty –Itachi schował telefon do tylnej kieszeni spodni.-Zaraz poznasz mojego brata, jest fajny i wolny, więc jeśli chcesz masz pozwolenie by się z nim umówić - Itachi puścił oko do Naruto.
Chłopak automatycznie powtarzał wszystkie gesty Itachiego niczym lustro, włącznie z wyciągnięciem, w przypadku Naruto wyimaginowanego, telefonu i wyboru numeru.
-Dzięki - uśmiechnął się chłopak - ale wolałbym umówić się z twoją śliczną siostrą, jeśli taką masz. Ale i tak nie mam czasu.
-Nie mam... Ale ty w związku byś mógł robić za dziewczynę. Mogę sobie ciebie wyobrazić w krótkiej spódniczce - Itachi uśmiechnął się i oparł się o biurko. - No ładnie... Udało ci się powtórzyć ten ruch, bez czegokolwiek za sobą - Itachi był pod wrażeniem. Naruto wyglądał jakby się opierał o niewidzialne biurko. W tej chwili do klasy wszedł Sasuke Uchiha w skórzanej kurtce i poprzecieranych jeansach. Jego włosy były w tak zwanym artystycznym nieładzie. Żadna matka nie chciałaby jej córka się spotykała z kimś takim. Sasuke był uosobieniem niegrzecznego chłopca buntownika. Spojrzał się na swojego brata krzywym spojrzeniem, ale do niego podszedł bez słowa.
-No super, że tak szybko jesteś, będziesz partnerem Naruto, poznajcie się najpierw - Itachi uśmiechnął się.
-Znamy się... Mamy razem pokój - Sasuke stanął przed blondynem.
-Ta - dopowiedział Uzumaki - Chyba nie muszę ci wyjaśniać o co chodzi w tej zabawie w lustra. W końcu jesteś bratem Itachiego - uśmiechnął się szeroko. - No to ja zacznę.-D - powiedział literę z angielskim akcentem i przyłożył rękę do głowy, zewnętrzną stroną dłoni do czoła i łokciem na zewnątrz - I - opuścił prawą rękę i uniósł lewą jako literę "I" - X - skrzyżował ręce na poziomie czoła - dis - skrzyżowane ręce wypchnął przed siebie na wysokości klatki piersiowej. Wypatrzył te ruchy na koncercie jakiegoś zespołu, który widział w TV. Sasuke uśmiechnął się niedostrzegalnie widząc, że blondyn wykonuje ruchy mła dis mła(jakkolwiek się to pisze). Zaczął je bezbłędnie powtarzać i w końcu sam je zmienił na bardziej znaną i zabawną wersje, bo na makarene, którą po prostu z Naruto zaczęli tańczyć co było na tyle zabawne, że Itachi nie wytrzymał i parsknął śmiechem.
- Ale wymyśliłeś Sasuke. - poklepał brata po ramieniu i ruszył dalej przyglądać się reszcie uczniów. Sasuke po makarenie przeszedł do języka migowego, którego jak był przekonany, Naruto nie znał. Sam Uchiha opanował podstawy tego języka.Naruto powtórzył ruchy Sasuke. Ale wbrew opinii Sasuke, znał język migowy. Doskonale odczytał ruchy chłopaka, które mówiły: „Ale durna zabawa. A ty masz rozpięty rozporek". Od siebie dodał do tej wypowiedzi jeszcze "Uważaj na węża". Przygryzł przy tym wargi powstrzymując się od parsknięcia śmiechem.
"Uważaj na węża" Sasuke powtórzył ruch "Chyba nie tego malucha, którego poczułem dzisiaj rano, gdy mnie dosiadałeś "dodał w języku migowym uśmiechając się lekko. "Jeśli tak to powiedziałbym uważaj na gąsienicę". Uchiha nie mógł sie oprzeć przed wrednym uśmiechem, który posłał blondynowi. Naruto powtórzył ruchy bruneta o dziwo rumieniąc się przy tym lekko. Uwielbiał walki na słowa. Ale nie był raperem. Był tancerzem, co też postanowił wykorzystać. Stanął w lekkim rozkroku i zakołysał biodrami przestępując z nogi na nogę. W rytm muzyki, którą odtwarzał sobie w myślach. „Love Game”. Bardzo chętnie podpatrywał ruchy tancerzy z teledysków. Rozłożył ręce zatrzymując łokcie przy biodrach nie przerywając ruchu bioder i nóg. Oderwał łokcie od ciała płynnym ruchem unosząc za nimi dłonie. Schował je za głową, poczym wyrzucił je do gór wyprostowując je nad sobą zaciskając wszystkie palce poza wskazującym. Wyprostowane ręce powoli opuścił przed siebie, aż do momentu kiedy palce wskazujące nakierowane były na podłogę. Uniósł wyżej ramiona zaprzestając ruchu bioder i poruszył ramionami w tańcu lekko rozkładając ręce. Zatrzymał się bokiem lekko odchylając do tyłu zginając jedną nogę w kolanie jakby opierał się o coś z tyłu. Jedną z rąk opuścił luźno za sobą a drugą uniósł przed siebie z ponownie rozprostowanym palcem wskazującym i zmysłowo poruszając biodrami przesunął palcem od swojej klatki piersiowej aż po umięśnionym zgrabnym udzie i odrzucił dłoń za siebie. Ha! Bardzo chciał zobaczyć czy taki mroczny typ jak Sasuke da radę poruszać się w ten sposób.
Sasuke westchnął zabierając się za powtarzanie ruchów blondyna. Nie umiał się aż tak dobrze poruszać. Był gitarzysta, a nie jakąś tancereczką. Ale jak na osobę która się urodziła bez talentu do poruszania się chyba że przy ostrej muzyce jaką grał z zespołem, to całkiem nieźle mu szło. Jego ruchy były tak seksowne aż trudno było uwierzyć. W jego wykonaniu ten układ był bardziej mroczny. Sasuke na sam koniec dodał swój własny ruch, a dokładnie poruszył swoim językiem w sposób, przez który jego fanki by padły na miejscu Naruto na zawał.
-Nie, Nie. Źle to robicie! Macie jednocześnie to robić, Sasuke, jeszcze raz i nie machaj językiem, on jest hetero - skinął na blondyna Itachi.
-A ja to co? Homo pieprzone jak ty?- prychnął Uchiha i wściekle zaczął grac na wirtualnej gitarze poruszając się przy tym lekko na boki, miał rozsunięte bardziej nogi i zgięte w kolanach, nie spuszczał spojrzenia z Naruto. Uzumaki więc również grał na wyimaginowanej gitarze. Chociaż nie odzwierciedlał idealnie ruchów palców Sasuke. Co do gry na gitarze znał tylko kilka podstawowych chwytów i potrafił zagrać kilka ulubionych kawałków znagrań swojego ojca, co również nigdy nie wychodziło mu bezbłędnie. Musiał wyczuć instynktownie, kiedy to on ma zacząć prowadzić, a to nie było proste. Nigdy nie trzymał się blisko tak mrocznych typów jak Sasuke. Odłożył wyimaginowaną gitarę i złączył stopy razem. Splótł palce obu dłoni rozgrzewając je lekko i rozprostowując wyciągając przed siebie. Wkurzało go, że Sasuke tak dobrze odtworzył jego układ. A jeszcze bardziej, że po prostu nie potrafił odtworzyć ruchów jego palców. Przecież nie zajmował się graniem na gitarze. Postanowił, więc użyć jeszcze jednego ze swoich atutów, którego Sasuke z pewnością nie posiadał. Pochylił się do przodu zginając w pół i dotykając otwartymi dłońmi ziemi bez większej trudności. Kiedy się wyprostował ugiął jedną z nóg w kolanie przyciągając ją do swego boku. Uśmiechnął się z satysfakcją rozprostowując nogę kierując ją stopą do góry muskając palcami swój but. Bez lat ćwiczeń nikt nie mógł być tak rozciągnięty, aby wykonać taki ruch. A Naruto był bardzo giętki i elastyczny.
Sasuke pochylił się do przodu, Naruto mógł myśleć, tak jak zresztą Sasuke że ten zaraz dotknie obiema dłońmi podłogi ale już przy tym mu nie wyszło, bo jedynie udało mu się zaprzeć o nią palcami. Przyciągnięcie do tułowia zgiętej nogi i uniesienie jej tym bardziej mu nie wyszło, a raczej Uchiha poddałsię przy samym przyciąganiu nogi do tułowia. To było dla niego nie możliwe. Nie należał do giętkich osób. Jego ciało było zgrabne i silne, ale do nazwania go gibkim było jeszcze daleko.
-No dobra koniec już! - Itachi doszedł do swojego biurka. - Dałbym wygraną Naruto i Sasuke, ale ci sobie zrobili pokaz talentów i to niezbyt równy. Dlatego nagrodę dostają Sakura i Ino, które wręcz idealnie powtarzały swoje ruchy i punkt dla nich. Nie zagryzły się na śmierć! Dziewczyny macie swoje lizaczki - podrzucił je do dwóch dziewczyn. - Możecie bez krępacji je lizać -uśmiechnął się Itachi.
-Dzięki - uśmiechnął się do Sasuke w pełni usatysfakcjonowany blondyn. Uznał, że wygrał z Sasuke w tej konkurencji mimo wszystko.
- Nie wiedziałem, że gitarzystom przydaje się język migowy. - wyciągnął z kieszeni telefon i zrzucił połączenie przychodzące. Szybko wystukał sms'a "Nie mogę teraz odebrać, o co chodzi?". - Zostajesz jeszcze u nas na lekcji?
-Nie wiem, raczej nie - Sasuke miał zamiar się odegrać na blondynie, teraz albo innym razem, wszystko jedno tyle by wygrać z nim. Obejrzal się na swojego brata. - Jestem ci jeszcze potrzebny? - spytał brata. - Pamiętaj żeby mi wpisać punkty. Jeśli tego nie zrobisz obsmaruję cie w tabloidzie tak, że dyrektor szybko cię wyrzuci, a twój menager Kisame złoi ci tyłek - Sasuke mówiąc to nie wiedział że Itachi uwielbia jak Kisame łoi mu tyłek, a raczej grzmoci jego tyłek. Na samo wspomnienie Itachi uśmiechnął się tajemniczo i seksownie.
-Możesz iść nie będziesz dzisiaj potrzebny ale jak będzie trzeba coś w parach robić to będę po ciebie dzwonić - Itachi usiadł na swoim biurku nie mając chyba zamiaru kiedykolwiek skorzystać z fotela przy nim.
-Ta... Za każdą jedną pomoc 20 punktów proszę. Innym razem pamiętaj. - zmrużył Sasuke oczy i minąwszy Naruto przeszedł przez klasę wychodząc z niej.
-No dobra... to możemy iść dalej. Powiedzcie, czego wy oczekujecie od moich lekcji aktorstwa - Itachi się gnął po długopis, którym zaczął się bawić.
C.D.N.
by N & Deki
-------------------------------------------------------------------------------------------------
//////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////
-------------------------------------------------------------------------------------------------
Od N :
Przede wszystkim dziękuję Kejko-san za kilka rozmów, dzięki czemu wzięłam się za edycję napisanego tekstu. Nie to aby w jakiśkolwiek sposób mnie poganiała, ale rozmawiając z taką pracowitą dziewczyną, trudno samemu się obijać xD. Serdecznie zapraszam na jej blog http://i-co-dalej-sasunaru-love.blog.onet.pl/ .
Rozdział oczywiście pisany z Deki, która tu pewnie sama nie zajrzy jak jej nie powiem, a nie powiem ha! Pozdro Deki jak jednak zajrzałaś xP.
Ogólnie tak jak to czytam to zdaję sobie sprawę, że to dość mało treściwe jak na tak długie niepisanie, ale to 5 stron z word'a czcionką 11. Czyli tak jak poprzedni rozdział. Ogólnie to opowiadanko ma ich sporo więcej. Tylko, że nie jest ani skończone, ani niestety zbetowane.Pozdrawiam i liczę na komentarze ;)