Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Meisei. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Meisei. Pokaż wszystkie posty

piątek, 17 października 2014

Meisei [rozdział 08]

Dziękuję za komentarze. Post dedykowany Aramei, która wyśledziła mnie na innym blogu i zmotywowała do publikacji poniższego posta. 
Przepraszam za tak długie milczenie i brak żadnej informacji co w ogóle się dzieje. Nie mam nic na swoją obronę, ponieważ blogiem nie zajmowałam się jedynie z własnego lenistwa. Wspominałam chyba, że i tak może się stać. Nawet jeśli kiedyś postanowię porzucić ten blog, postaram się przed tym skończyć wszystkie zaczęte na nim opowiadania. A to akurat jest najtrudniejsze. Kończyć opowiadań kompletnie nie potrafię.
Mimo wcześniejszych zapowiedzi wygrzebałam kolejny rozdział Meisei, do pisania którego nie mam pojęcia kiedy wrócę. Na szczęście większą część rozdziału zedytowałam, kiedy jeszcze miałam jakiś zapał do tego opowiadanka. Chociaż spodziewam się, że nie będzie on zbyt zachwycający. 
Postaram się na przyszły tydzień opublikować kolejny rozdział BMS lub RZ. Tylko znajdę Deki i namówię na dopisanie kolejnej części.
Jeszcze raz dziękuję Wszystkim za wsparcie.
N
-------------------------------------------------------------------------------------------


-Cześć Kabuto. Przyszedłem z Uzumakim, źle się czuje. –Wchodząc do gabinetu, przywitał kolejnego znajomego swojego brata, który pracował na stanowisku szkolnego pielęgniarza. -Zajmiesz się nim?- Zapytał się białowłosego faceta. Ten od razu zorientował się, co jest z Naruto, bo dużo takich jak on trafiało w jego ręce. W szkole dzieciaki były na tyle zapracowane, że musiały często korzystały z jakichś dopingów, że już nie wspominać o tych, które pakowały się w to gówno z nudy.
-Jasne Sasuke, zostaw to mnie - uśmiechnął się mężczyzna. W końcu całkiem nieźle mu płacono za opiekę nad tymi wszystkimi rozwydrzonymi gwiazdami.
-Chodziło mi o to, żebyś mu coś dał. Zaprowadzę go po tym do pokoju, żeby nie błąkał się po szkole, bo już chciał iść w takim stanie na lekcje. -Usiadł na jednym z krzeseł przy biurku lekarza, dając tym samym do zrozumienia, że nie zamierza wychodzić z pomieszczenia. Miał nadzieję, że Kabuto pomoże mu szybciej z tego wyjść niż by miał radzić sobie z tym sam jedynie leżąc i pijąc różne płyny. Pielęgniarz wyciągnął jakiś lek z pojemniczka na półce i podał Uzumakiemu wraz z plastikowym kubeczkiem, do którego nalał wody z dozownika.
-Proszę, wypij to, -powiedział przy tym. Naruto posłusznie połknął tabletkę.
-Nie jestem pewien czy to w ogóle zadziała zwracając uwagę na to jak dziś działa mój żołądek, –mruknął wstając. - Ale i tak pójdę już na lekcje.
-Ale ty jesteś uparty. Wyglądasz jak śmierć i chcesz jeszcze iść na zajęcia. -Sasuke pokręcił głową. Złapał Naruto za rękę by pomóc mu iść, ponieważ ten nadal miał chwiejny krok. -Jaką masz teraz lekcję? -Miał zamiar go odprowadzić do samej ławki.
-Japoński - odpowiedział blondyn. -Najwyżej zdrzemnę się nieco na lekcji, jak mi się uda. A jak się nie uda, to też nie będzie źle. Może czegoś się nauczę. I tak muszę się jakoś pozbierać.
-Powinieneś się pozbierać, ale jesteś drugi dzień bez dopalaczy. Musisz dać swojemu organizmowi się naprostować. Nawet, jeśli to oznacza przespanie całego dnia. – Weszli po schodach na kolejne piętro, gdzie znajdowała się właśnie klasa od japońskiego. -W ogóle, to jak ty szedłeś na japoński, że wylądowałeś pod klasą, gdzie ja mam lekcje? To w ogóle inna część szkoły, -zauważył.
-Poszedłem się przywitać i dołożyć coś od siebie do zadania domowego nie? To chyba normalne, że zatęskniłem hmm? - Zapytał zaczepnie Naruto, przez co Sasuke parsknął śmiechem.
-Tak, stęskniłeś się jak diabli, a ja już myślałem, że biedny zabłądziłeś majacząc i chyba uznając mnie za łóżko. –Zatrzymali się przed klasą od japońskiego. -Jak się źle poczujesz to napisz do mnie lub uciekaj do pokoju. Nauczyciele za to cię nie zjedzą. Do później. -Rozczochrał dłonią jego blond włosy, które i tak były już w nieładzie, po czym uciekł do własnej klasy, gdzie miał teraz lekcje słysząc dzwonek kończący przerwę. Kiedy wpadł do odpowiedniej sali usiadł od razu obok Kiby.
-Jak dobrze, że Kakashi się zawsze spóźnia, -powiedział odczuwając z tego powodu niewyobrażalną ulgę. Która była tym większa przez to, że nauczyciel nie lubił spóźnialskich, chociaż sam nim był.
Pain na dzisiejszą lekcję przyszedł z gitara basową, co też oznaczało, że pertraktacje Akatsuki z managerem Itachiego wyszły dla nich pomyślnie. Sam punk nie zwracał jednak większej uwagi na Sasuke, jakby wczorajszego dnia do niczego miedzy nimi nie doszło.
Przed kolejnymi zajęciami Sasuke spotkał Naruto na korytarzu, kiedy ten rozmawiał z jakimś bladym czarnowłosym chłopakiem. Sam Uzumaki wyglądał juz nieco lepiej, chociaż oczy miał nadal podkrążone.
- Hej Sasuke - zawołał go - To jak z ta randka? Idziemy dziś do kina? -Zapytał.
-Czujesz się na siłach by iść do kina? Jeśli tak to możemy iść, -powiedział Uchiha stając obok -Do której w ogóle masz dzisiaj zajęcia? –Sam już miał mieć ostatnie dziś zajęcia.
-Jeszcze godzinę, a Jiraiya mówił, że wpadnie dopiero jutro. W innym wypadku mnie poinformuje. -To równie dobrze mogło znaczyć, że będzie, na niego czekał od razu po lekcjach. Ero-sannin lubił robić niezapowiedziane wizyty.
-Okey to super, spotkamy się, więc w pokoju i pójdziemy do kina.
* * *
Sasuke po skończonych zajęciach udał się do swojego pokoju, aby przygotować się na randkę z Naruto. Pierwszą sprawą, która go uderzyła przed wejściem do pokoju, było to, że usłyszał głos Hidana. Kiedy Uchiha wszedł do pokoju zorientował sie, że to Naruto słucha płyty Akatsuki, w dodatku używając do tego jego wieży stereo. Sam winowajca leżał w poprzek jego łóżka na plecach z nogami wyciągniętymi na ścianie, co zwracało sporą uwagę na długość i zgrabność jego nóg.
-Hej Sasuke, -przywitał się blondyn odchylając głowę do tylu by móc popatrzeć na Uchihę. Na nosie jednak miał ciemne okulary, które przykrywały mu większość twarzy. Nie mogły jednak zakryć zabójczego, radosnego uśmiechu. - Tak sobie pomyślałem, że skoro idziemy na te randkę, jako para, to trzeba by było się trochę zamaskować przed twoimi paparazzi, - zaśmiał się wskazując na okulary.
-Tak, a pomyślałeś o tym, że słuchanie zespołu, który konkuruje z moim, jest nie na miejscu? Zwłaszcza, że słuchasz ich z mojej wieży, którą będę musiał teraz wyrzucić, bo została skażona. –Uchiha nie pokazywał tego po sobie, ale od środka aż się gotował ze złości. Podszedł do wierzy i wyłączył muzykę. Płytę wyciągniętą z odtwarzacza rzucił gdzieś za siebie, nie zwracając sobie nią głowy,
-Eej! To nie moja płyta! Nie możesz tak traktować cudzych rzeczy - żachnął się blondyn. Tymczasem Sasuke zastąpił miejsce w odtwarzaczu swoją płytą, jedną z nowszych. Muzyka Hebi była mocniejsza od Akatsuki, ale przy tym było w niej to coś, co nie pozwalało tak szybko przestać jej słuchać.
-Słuchaj tego. Jest lepsze, a przede wszystkim moje, -dodał zdejmując z siebie marynarkę, którą odrzucił na krzesło. Usiadł obok Uzumakiego, któremu zabrał okulary. -Będziesz się bawić w pop gwiazdkę? -Zapytał powątpiewająco przyglądając się blondynowi.
-Nie. W dziewczynę rockmana. -Naruto odbierał Sasuke ciemne okulary i szedł z łóżka przewrotem w tył. Poszedł wyciągać płytę zza szafki, za którą wpadła. -W co powinienem się ubrać?
-Hmm… Ubierz się seksownie. Będę z przyjemnością poruszał się po mieście w twoim towarzystwie, kiedy wszyscy będą się gapić i zazdrościć mi chłopaka. - Uchiha pokręci głową niedowierzając sobie samemu, że mówi coś takiego i nie ma przy tym odruchu wymiotnego. -Mogą być skórzane spodnie, a do tego jakaś koszulka. Wybierz, którą chcesz.
-A jak znowu ktoś zrobi nam zdjęcie? – Naruto wychylił się do swojej szafy - Nie chce stać się znany, jako chłopak rockmana! – Zażartował. Niestety, ku rozczarowaniu Sasuke, chłopak nie zwrócił ani trochę uwagi na lecącą muzykę. Chociaż nie działo się tak z winy samej muzyki. Naruto najzwyklej w świecie był zbyt podekscytowany randką, nawet, jeśli to miało być tylko zadanie domowe, aby słuchać czegokolwiek uważnie. Wyciągnął z szafy skórzane spodnie i kilka koszulek. Nie mógł się zdecydować, którą założyć. 
-Jak chcesz się ubrać? Tak żeby dobrze wyglądać według siebie, by dobrze wyglądać na zdjęciach, które pewnie będziemy mieć robione, czy by się spodobać swojemu chłopakowi, czyli mi? - Sasuke podszedł do Naruto i wsunął dłoń na biodro blondyna opuszkami palców muskając jego ciepłą skórę, która była bardzo delikatna jak na chłopaka.
-Zależy na ile mój chłopak lubi, kiedy inni się na mnie gapią, - odpowiedział rezolutnie blondyn. - Jak lubi, albo jest mu obojętne, byleby jemu się podobało, to równie dobrze mógłbym się w ogóle rozebrać, a nie ubierać. A jeśli jest bardzo zaborczy i zazdrosny to powinienem założyć coś innego niż skórzane spodnie. A może w ogóle jest mu wszystko jedno, bo uważa, że we wszystkim wyglądam zabójczo. - Uśmiechnął się przy ostatnim zdaniu i odszedł od Uchihy, żeby zmienić spodnie. - A jak tak na serio woli mój chłopak?
-Mmm... – Sasuke po raz kolejny podszedł do Uzumakiego i stanął za nim obejmując go i dłońmi  wkradł się pod jego koszulkę, sunąc palcami po brzuchu chłopaka. -Ubierz się jak chcesz, bo też racja, we wszystkim wyglądasz świetnie, co pogłębia we mnie moją zaborczość -przyznał uśmiechając się, kiedy wyczuł jak brzuch Naruto spina się seksownie pod wpływem jego muśnięć.
-Haha! Nie przesadzaj juz tak z tym udawaniem, kiedy jesteśmy sami ok? - Uzumaki ściągnął z siebie koszulkę zanosząc się śmiechem, jednak wcale nie odsunął się przy tym od Sasuke.
-Ale ja nie udaje, na prawdę dobrze wyglądasz w każdym ubraniu, przyznaje to nawet mając na myśli twoje zbyt kolorowe ciuchy, w których chodziłeś za nim Jiraya się tobą zajął. Hmm… Jak się ubierzesz zrobimy sobie zdjęcie i wrzucę je na bloga, - mruknął. - Dawno go nie aktualizowałem, za co dostałem sporą burę od menagera.
-Nie! - Krzyknął nagle blondyn odwracając sie przodem do Sasuke. -Nie możesz tego zrobić! - Dopiero teraz zorientował sie, ze znajduje sie za blisko Uchihy - Ee... Teges tam teges... To tylko gra, ale nie chciałbym, aby świat mnie poznał, jako twojego chłopaka. Tak no wiesz... Byłbym potem zawsze Ex Sasuke Uchihy, a nie aktor lub tancerz Uzumaki Naruto...
 -Hmmm to nie podpiszę tego, jako ja i mój chłopak. Raczej nikt nie uzna nas za parę, jeśli wsadzimy na bloga wspólne zdjęcie. - Sasuke wzruszył ramionami. - I wszyscy biorą mnie za stuprocentowego heteroseksualistę, więc będą brać cię za mojego przyjaciela, - dodał jeszcze w końcu odsuwając się od blondyna. - Zamierzasz zostać aktorem? – Spróbował zmienić już temat.
-Tak, chce być aktorem, a bo i czemu nie? - Usiadł na łóżku ściągając spodnie, aby założyć te skórzane.
-Powiedziałbym, że bardziej się nadajesz na tancerza. Świetnie się ruszasz, jakbyś był stworzony by to robić. Zaproszę cie do zagrania w moim teledysku, kiedy będziemy go kręcić, chociaż tam na pewno nie będziesz tańczyć jak w tych popowych teledyskach. - Sasuke usiadł na łóżku Naruto, wygodnie się na nim rozkładając. Odchylając się do tyło oparł się na łokciach.
-Bo jeszcze nie próbowałem swoich sil w aktorstwie. - Stwierdził blondyn i założył pierwszą lepszą bluzkę w czarnym kolorze. Przylegała do jego ciała eksponując piękną rzeźbę jego ciała. Na przedzie miała biały tribalowy znaczek i jej dekolt odsłaniał obojczyki. Naruto położył sie obok Sasuke nakładając z powrotem ciemne okulary. Uśmiechnął się. Wyglądał bosko. - To, o której ten seans?
-O szesnastej czterdzieści -Mruknął Sasuke nagle znajdując się nad Naruto. Oparł się rękoma po obu stronach jego ramion, kolanem opierając się między jego nogami o łóżko, lekko otarł się nim o jego krocze. Do seansu została im ponad godzina.
-Wyglądasz bosko, nie dziwie się tym wszystkim dupkom, którzy mają na ciebie chrapkę,- mruknął palcem zahaczając o brzeg jego bluzy i podciągając ją do góry. Spojrzeniem przesunął po ciele Naruto zatrzymując się na jego odkrytym umięśnionym brzuchu, przejechał po nim smukłymi palcami. Jego dotyk był tak przyjemny, jeszcze nikt go tak nie dotykał, zwłaszcza, że Naruto nie pozwalał na coś takiego nikomu.
-Sasuke, - odezwał Naruto cicho lekko zachrypniętym głosem. - Ty to powinieneś być aktorem, mnie prawie przekonałeś, - uśmiechnął się szeroko. Sasuke nie mógł w tej chwili zachować kamiennej twarzy i kontynuować tego, co robił. Przejechał dłonią po twarzy w geście załamania intelektem Uzumakiego.
–Tak, dlatego lepiej zostań przy tańcu, -zszedł z blondyna. -Może pójdziemy już? Przed kinem pochodzimy po sklepach, co ty na to? -Zaproponował Uzumakiemu podnosząc się również z łóżka.
-Nie wiem, o co ci chodzi, - zachmurzył się Naruto krzyżując ręce na piersi - No ale możemy połazić po sklepach jak wolisz. Chociaż wolałbym nie szaleć, mam już sporo długów.
-O to, że jesteś beznadziejnym aktorem. - Sasuke uśmiechnął się wrednie. -I nieważne, skoro jestem twoim chłopakiem to ci kupię coś ładnego, jeśli ci się spodoba. Umm mam nadzieję, że spodobają ci się męskie jeansowe szorty, bo przyjemnie było by cię w nich zobaczyć, - powiedział mierząc blondyna od stóp aż do głowy spojrzeniem swoich ciemnych oczu.
-Mów mi tak jeszcze, to jak ta zabawa się skończy wcale nie będę chciał przestać być twoim chłopakiem, - zaśmiał się Naruto na wzmiankę o zakupach. - I jeszcze nie poznałeś mojego aktorskiego talentu! - Założył wysokie buty i chwycił telefon.
-No to pokaż mi go. Byłbyś w stanie udawać, że chodzimy razem przez dłuższy okres niż jeden tydzień? - Zapytał się Sasuke. -Ja bym dał rade, ale nie sądzę, że ty tak... - Podpuścił Naruto z nadzieją, że mu to wyszło. Ogólnie byłoby milo gdyby wyszło. Wyszli z pokoju, który Sasuke zamknął na klucz.
-Pewnie, że bym dał radę - powiedział Naruto
-Tak? To zobaczymy. Przez cały miesiąc udawajmy, że chodzimy z sobą. Dałbyś radę tak długo grać? -Zapytał Uchiha mając w tej chwili bardzo głupie pomysły chodzące mu po głowie.
-Już się o to nie martw, - powiedział Naruto i wystawił język do Sasuke. - Masz samochód?
-Czyli umowa stoi. Zobaczymy jak to będzie, i nie mam samochodu, ale mam motocykl. -Uśmiechnął się pod nosem. Cóż będzie mógł wykorzystywać najtańsze sztuczki, jakie istnieją podczas jazdy motocyklem. Poza tym w ogóle w przeciągu całego miesiąca, kiedy to będzie wkurzać niesamowicie Paina i innych dupków swoim chodzeniem z Naruto. Wyszli przed szkołę na parking, gdzie stał zaparkowany motocykl Sasuke. Zielony kawasaki. Podał jedyny kask Naruto by ten go założył i wsiadł na motocykl, odwrócił się do blondyna. -Nie będziesz się bał?
-Jeśli ty masz jechać bez kasku to ja też, - powiedział blondyn oddając Sasuke kask.
-Nie bądź głupi, ale jak chcesz. -Sasuke odrzucił kask na ziemię i złapał Naruto za rękę wciągając go na motocykl. -Złap się mnie mocno, możesz się trochę potulić, ale bez większego macania, bo się podniecę i jeszcze spowoduję wypadek, -rzucił przez ramię i gdy tylko Naruto złapał go w pasie nacisnął na gaz z warkotem silnika wyjeżdżając z terenu szkoły. Przejechał obok Akatsuki, w tym Paina, do którego uśmiechnął się z wyższością. Naruto pomachał do mijanego punka. Blondyna ani trochę nie przerażała szybka jazda. Chociaż trzeba mu przyznać, że przez pierwszych kilka zakrętów piszczal z zachwytu, kiedy motor sie przechylał. Ta jazda na prawdę przypadła mu do gustu. Sasuke widząc, a raczej słysząc, jego piski zachwytu, każdy zakręt brał na tyle ostro, że razem z Naruto niemal dotykali kolanami asfaltu. Mało sobie robił z przepisów dotyczących szybkości, dlatego pod kinem znaleźli się w mgnieniu oka.
-Jak się jechało? - Uchiha odwrócił się do Naruto, który nadal był przylepiony do jego pleców.
-Fantastycznie! - Wykrzyknął ten wyrzucając ręce do góry, aby zaraz z powrotem objąć bruneta. - Musimy to robić częściej, - powiedział przytulając sie do niego. Zaraz też zsiadł z motoru i poprawił ciemne okulary. Pochylił sie do lusterka od motoru i poprawił włosy. - To jednak od razu idziemy na film Sasuke?
-W środku jest kawiarnia i można zjeść lody. Na wcześniejszy seans jesteśmy spóźnieni jakieś półtorej godziny. – Brunet z lekkim uśmiechem podrzucił kluczyki od motocykla i wsunął je sobie do kieszeni. -I cała przyjemność po mojej stronie, będę cię wozić motocyklem wszędzie gdzie będziesz chciał-powiedział Uchiha i razem z Naruto weszli do zatłoczonego kina, gdzie ludzie w różnym wieku szło na film albo wychodziło z kina. Sasuke odpowiednio się zakamuflował pod czapką z daszkiem oraz ciemnymi okularami, które dodawały mu i anonimowości i tajemniczości, sprawiały też, że wyglądał jeszcze bardziej seksownie niż zwykle. Chociaż kamuflaż na wiele sie nie zdał, kiedy w towarzystwie ma się głośnego blondyna, co chwila wołającego po imieniu.
-Sasuke! Gdzie ta kawiarnia? Sasuke, patrz, jaki fajny chomik na wystawie! Sasuke...! - I tak bez końca. Chociaż miłym faktem było, że Naruto sam złapał go za rękę, chociaż ciągał przy tym od wystawy do wystawy. O dziwo podobało się to Sasuke. Naruto mógł z zdziwieniem usłyszeć śmiech muzyka, a także zobaczyć jego szczerszy uśmiech. Sasuke zaproponował Naruto parę zdjęć z nadmuchanym chomikiem, a także z tekturowym transformersem. Po oblataniu połowy budynku wylądowali w kawiarni gdzie usiedli przy stole, gdzie przyłapała ich jakaś fanka Sasuke, której ten dał autograf by nie wyjść przed Naruto na nazbyt nadętego. Obecność fanki Uchihy, Uzumaki potraktował jako okazje do niezłej zabawy. Uwiesił się ramienia bruneta wprawiając fankę w osłupienie i odgarnął mu za ucho kosmyk włosów przysuwając do niego usta.
-Sasuke - wymruczał mu do ucha. - Mieliśmy tu być tylko we dwoje. - W jego głosie można było wyczuć nutkę zazdrości. Uchiha lekko przechylił się do blondyna.
-Kotku, zachowuj się. Nie przy fanie, ty mój napalony blondasie. - Objął Naruto ramieniem, dołączając się do jego gierki. Kiedy zostali sami nie puścił go. - Bawią cię takie zabawy? - Spytał machnięciem ręki przywołując pracownicę kawiarni. -Jakie chcesz lody?  
-Owocowe, - uśmiechnął się sie Naruto. - Mogą być truskawkowe, ananasowe, albo kiwi albo, jakie macie.
-Dla mnie kufelek orzechowy, a dla mojej małej owocowy kufel, - powiedział do kelnerki, która zarumieniała się, gdy spojrzał na nią znad okularów, którym pozwolił osunąć mu się w dół nosa.
-Ale nie mów o mnie jak bym był dziewczyną! – Oburzył się lekko Naruto - Zabawną miała minę ta twoja fanka. Musisz być strasznym homofobem, wnioskując z jej reakcji, - powiedział przekładając jedna nogę przez kolana Sasuke. - Dlatego dziwi mnie to, że nie zażądałeś zmiany pokoju po tym jak dowiedziałeś się, że kręci się za mną Pain i paru innych. - Teraz już usiadł okrakiem na Sasuke. -A jeszcze bardziej, że w ogóle zgodziłeś się na tą grę. - Ich okulary stuknęły o siebie, kiedy Naruto oparł się czołem o czoło Uchihy kładąc mu ręce na ramionach. - Co nie Sasuke?
-Myślę, że to dlatego bo wyglądasz jak dziewczyna. - Zauważył Sasuke, któremu podobały się poczynania Naruto. Przesunął dłońmi w dół jego ciała, aż na jędrne pośladki, które mocno ścisnął. -Uzumaki myślisz, że cię nie przelecę w kawiarni? - Zapytał i przechyliwszy się do przodu językiem przejechał wzdłuż szyi blondyna, którego przeszedł przyjemy dreszcz.
-Tak właśnie myślę, bo nie planuje być aktorem porno, - zaśmiał się Naruto odchylając od Sasuke. - Lody przyszły, - zakomunikował radośnie i zszedł z kolan przyjaciela zajmując miejsce na drugim fotelu. Kelnerka dostarczyła im pucharki nieco zmieszana widzianą przed chwilą sytuacja. Nie czekała na napiwek po tym jak Naruto pokazał jej język. Wycofała się bardzo szybko. -W ogóle mógłbyś skończyć z tym dokuczaniem mi, że wyglądam jak dziewczyna. Po prostu gole się dokładnie i uwielbiam tańczyć. - Uzumaki zabrał się za swoje lody. - A ty jesteś w ogóle pierwszym facetem, który tak bardzo by wolał żebym był dziewczyną, - zaśmiał się. - Innym to jakoś nie przeszkadza.
-Wybacz, dotychczas byłem stuprocentowym hetero. - Sasuke uśmiechnął się do kelnerki. -Ale ją wystraszyliśmy, chyba nie będzie już zbyt chętnie podchodzić do stolika widząc przy nim dwóch facetów zachowujących się podejrzanie. Jedząc lody zastanawiał się nad paroma sprawami. -Jak dużo w ogóle gości się do ciebie przystawia w szkole? -Zapytał chyba nie chcąc znać odpowiedzi, bo upilnowanie przed nimi Naruto byłoby ciężką sprawą zwłaszcza przez ten jego przyjazny charakterek.
-Licząc z tobą? - Zażartował blondyn. - Nie tak dużo. Raczej większość po prostu lubi poflirtować, a jest normalnie zbyt zabiegana, żeby to robić z kim innym. A do ciebie? - Zapytał przekornie.
-Do mnie? Nie wiem, jak teraz na to patrzę, to chyba całkiem sporo chłopaków, ale nawet tego nie zauważałem będąc w stu procentach hetero. W większości to laski, um dużo lasek. Pain ci zresztą chyba już powiedział tym, że co impreza była jakaś inna. -Wzruszył ramionami.
-Na prawdę nie lubisz Akatsuki i jesteś przeczulony na swoim punkcie. Prawie w ogóle o tobie nie rozmawiamy z Painem.
-Nie jestem przeczulony, ale racja nie lubię ich, ani oni mnie i mojego zespołu. Ja ich nie lubię za to, że zabrali mi wokal brata, a oni, że mój zespół zepchnął ich z szczytu oriconu. -Nawet Naruto wiedział, co to jest lista oricon zwłaszcza, że na niej utrzymywała się również Sakura.
-No to musisz mieć całkiem niezły zespół, - stwierdził Naruto - Kogo macie na wokalu? - Rozwalił go już zupełnie tym pytaniem. Na prawdę nic o nim nie słyszał.
-Zginiesz. Zabiję cię w brutalny sposób. – Na skroni Sasuke niebezpiecznie zapulsowała żyłka. -Ja jestem na wokalu i gitarze. Obiecuję, że jeśli jutro nie będziesz pamiętał o moim zespole, kto jest na wokalu, a kto na gitarze, czy perkusji, to wezmę swoją gitarę i cię nią obiję. - Zagroził. -Dzisiaj po kinie będziesz miał zajęcia z Hebi i żeby nie było, tak nazywa się mój zespół, -Wtrącił szybko widząc, że Naruto już otwiera buzię żeby coś powiedzieć i nie zdziwiłby się gdyby to było coś w stylu "A co to Hebi?"
-Heheh Sasuke, a może teraz mi opowiesz najważniejsze rzeczy? - Zapytał blondyn - Wiesz, dzisiaj na wieczór już mam inne zajęcia.
-Jakie zajęcia masz?- Zdziwił się Sasuke. Wyjął z kieszeni telefon. Włączył jedną z piosenek Hebi i podsunął Uzumakiemu słuchawki. -Posłuchaj, to nasza najnowsza piosenka, - powiedział. Piosenka nazywała się "black roses" i była po prostu piękna. Nie był to typ, jakiego słuchał Naruto, bo ten interesował się popem, ale ta piosenka była poruszająca. Głos wokalisty drażnił zmysły słuchającego, a instrumenty jedynie pogłębiały to odczucie.
-No niezłe, - stwierdził krótko Naruto oddając słuchawki. - Może jak kiedyś będziecie mieli koncert w pobliżu to się wybiorę. Sami komponujecie muzykę? Kto pisze teksty? To musi być trudne. - Wyrzucił z siebie od razu grad pytań.
-Najbliższy koncert mamy za ponad tydzień i w większości to ja komponuję. Trudno jest wtedy, gdy mam zastój. Powinienem teraz pracować nad kolejnymi piosenkami, ale właśnie mam taki zastój, więc mi to nie wychodzi. Oprócz mnie Suigetsu jeszcze komponuje muzykę, ale to rzadziej, bo on o wiele częściej ma te zastoje niż ja, -wytłumaczył oblizując długą łyżeczkę z czekoladowych lodów.
-Hmm... Podobno dobrze się komponuje jak się jest zakochanym, co tu dużo mówić... Jestem do twojej dyspozycji przez cały miesiąc. - Naruto znacząco poruszył brwiami. - Możesz mi napisać piosenkę.
-Ah, marz sobie dalej. - Sasuke przewrócił oczami. - Nie piszę miłosnych piosenek, chyba że ta druga połówka w nich cierpi sadystyczne bóle. Chcesz spróbować? - Uśmiechnął się drapieżnie. -Byłoby całkiem ciekawie. – W jego oczach można było zauważyć bardzo niepokojący, ale i w pewien sposób podniecający błysk.
-Nie, dzięki, - odpowiedział Naruto uśmiechając się. Zwrócił teraz większą uwagę na swoje lody. - Uhmm! Pyszne! - Westchnął zadowolony. - Ile mamy do seansu? Strasznie głupio mi tak trwonić czas.
-Czemu ci głupio? Czasami to dobra rzecz, potrzebujesz trochę czasu, żeby odpocząć. Pędzenie przed siebie może w końcu wykończyć. Nie obejrzysz się nawet, a będziesz miał dość wszystkiego i wszystkich. - Spojrzał na zegarek. - Seans mamy za pół godziny. Możemy iść kupić już bilet, -zaproponował kończąc powoli swoje lody.
-Ok, - zgodził się blondyn, - ale najpierw skończmy lody, szkoda by było zmarnować.
Tak też udali się po bilety, kiedy skończyli. Naruto, jako że udawał chłopaka Sasuke pozwolił mu za siebie płacić. Poza tym, kiedy tylko ktoś posyłał uśmiech któremuś z nich blondyn, od razu przybliżał się do Sasuke i szeptał mu coś na ucho. Nie zawsze miało to jakiś sens, miało jedynie wyglądać tak, aby nie pozostawiać ludziom złudzeń, że przyszli tu razem, jako para.
Jednak nie tylko Sasuke budził zainteresowanie, zauważywszy to, bardzo niechętnie zorientował się, że wcale nie podoba mu się to, jak Naruto zwraca na siebie uwagę. Czuł się zazdrosny. Kiedy doszli do swoich miejsc na sali, Uchiha powiedział, że skoczy jeszcze po popcorn, póki się nie zaczęło. Tak naprawdę chciał przemyśleć sobie tę sytuację. Kiedyś był uznawany za homofoba, a teraz był na randce z chłopakiem i na dodatek chciał go zatrzymać. Sam tego nie rozumiał. Zwykle miał jaśniejszy umysł i jego zachowania były bardziej racjonalne. Kiedy wrócił do sali kinowej, na ekranie zaczęły już pojawiać się reklamy.
-Już myślałem, że się spóźnisz, - powiedział Naruto przesuwając nogi tak, żeby Sasuke nie potknął się o nie wracając na swoje miejsce, ale nawet się na niego nie spojrzał wpatrzony w ekran. - Trailery są nawet fajne.
- Wiem, też tak sądzę - odparł spokojnie Sasuke, siadając obok chłopaka, którego objął ręką przyciągając do siebie. - Miejmy nadzieję, że sam film będzie dobry. Mam również nadzieję, że nikt cię nie podrywał. – Sasuke odczuwał dziwną przyjemność powodowaną bliskością Uzumakiego. Przechylił się w stronę zapatrzonego w ekran chłopaka tak, że ten poczuł na skórze swojego policzka jego ciepły oddech, w tym samym czasie wsunął wolną dłoń na jego udo. Naruto oczywiście odwrócił do niego twarz, nie rozumiejąc co takiego kombinuje, zanim jednak zadał jakiekolwiek pytanie, Sasuke naparł ustami na jego wargi. Nie spotkało się to niestety z entuzjazmem ze strony blondyna. Naruto targnął się do tyłu przerywając pocałunek i zasłaniając dłonią swoje usta.
-C-co ty wyprawiasz?! - Krzyknął czerwony na twarzy. - Odbiło ci?! - Uzumaki nie krył swojego zdenerwowania. Do tej pory jakoś nie miał wcześniej okazji się całować, ale z pewnością nigdy nie wyobrażał sobie, że pierwszą osobą, która dostąpi zaszczytu całowania się z nim będzie chłopak, do tego ktoś taki jak Uchiha. Sasuke zaś z pewnością nie spodziewał się takiej reakcji. Chyba pierwszy raz ktoś zareagował w ten sposób na jego pocałunek.
-Całuję cię, to normalne u pary i nie przesadzaj z reakcją. Wiele dziewczyn i nie tylko, marzyłoby się ze mną całować. - Sasuke odsunął sie od chłopaka. - Nie podobało ci się? - Jego brwi spięły się ku sobie w niezadowoleniu. Jak to możliwe, żeby komuś nie podobało się całowanie z nim?
-Jasne, że nie! - Zaprzeczył szybko Naruto, nawet nie zastanawiając się nad tym, że było to przecież całkiem przyjemne doznanie. - Tutaj jest ciemno! Niby, przed kim teraz mamy udawać? - Wysyczał szeptem nadal zdenerwowany.
   - Jesteśmy parą, na pewno przy kimś w końcu będziemy musieli się całować i lepiej by było gdyby to był nasz drugi albo i trzeci pocałunek - odparł Sasuke.
-No to wybrałeś zły moment, żeby to przećwiczyć! - Zarzucił mu chłopak. - W ogóle skąd ten pomysł, że mielibyśmy to robić publicznie?
-Bo, gdy ludzie widzą parę, a nigdy nie widzą jak się całują, uznają, że coś jest nie tak. A na dodatek ja jestem uznawany za playboya, dlatego nikt nie uwierzy, że jesteśmy z sobą, gdy nie robimy ze sobą nic takiego. – Uchiha westchnął i po chwili dodał - ale z ciebie cnotka.
-Nie jestem cnotką! - Naruto nadął policzki, krzyżując ręce na piersi. - Tak serio, to jak byś się umawiał z chłopakiem, to robiłbyś to tak jawnie i oficjalnie? - Zmrużył podejrzliwie oczy przyglądając się jego reakcji. Przecież celebryci starali się ukrywać swoje, życie prywatne. Zadanie wyznaczone przez Itachiego było na prawdę trudne, zwłaszcza, że Uzumaki wcale nie chciał stać się sławny dzięki bujaniu się obok kogoś sławnego.
-Masz rację. Z drugiej strony to jestem ja, a mnie nie obchodzi, co gadają inni. - Sasuke wzruszył ramionami. Nie był wcale zadowolony z tego powodu, że Naruto pocisnął takim tekstem zwłaszcza, że nigdy nie był z żadnym facetem, a teraz miał na tą wielką ochotę. Był zły sam na siebie. - I owszem, jesteś cnotką. Zarumieniłeś się. - Chciał zezłościć blondyna, tak na poprawę swojego humoru.
-Ciekawe dlaczego!? - prychnął Naruto odwracając się od niego i utkwiwszy spojrzenie w ekranie. Właśnie przypomniał mu o powodzie ich kłótni. - Nie możesz sobie ot tak całować ludzi... - mruknął dotykając ostrożnie palcami swoich warg. Zarumienił się, jeszcze bardziej, chociaż w zaciemnionej sali nikt nie mógł tego dostrzec. To był jego pierwszy pocałunek.
-Jaki jesteś zbulwersowany, - prychnął Sasuke, ale uśmiechnął się, nagle wsuwając dłoń na jego ramię. Pocałował go lekko w szyję, muskając przy tym jego miękką skórę wilgotnym koniuszkiem języka. - Po kinie chodźmy potańczyć, co ty na to?- Zaproponował. Naruto wzdrygnął się na tę pieszczotę odsuwając jak najdalej od bruneta.
-Nie rób tego nigdy! - Spojrzał na niego wrogo. Uchiha zdecydowanie zaczął sobie pozwalać na za dużo. - Jak wrócimy będę musiał popracować.
-No nie wzdrygaj się już tak. Drażnię się tylko. - Poczochrał jego blond włosy. Zabrał się za pocporn, przy tym, co jakiś czas zagadywał go na temat filmu, aż Naruto w końcu zapomniał o tym, że Sasuke prawdopodobnie go podrywa i sam znowu gadał jak najęty, komentując zabawniejsze momenty filmu.
* * *
Sasuke rozciągnął się na fotelu, kiedy film się skończył.
-Uhh dawno nie byłem w kinie, - mruknął przeciągle.
-Ja nie, jakieś dwa tygodnie temu pracowałem w kinie, - uśmiechnął się Naruto. - Ale jakoś nigdy nie miałem dość oglądania filmów. A teraz przejedziemy się tym fajnym motorem. Na serio dzień pełen przyjemnych wrażeń.
-Nie zaliczasz pocałunku do tych przyjemnych wrażeń? - Zapytał się Sasuke podnosząc z siedzenia. -I chyba powinienem zapytać gdzie ty nie pracowałeś, co? Jako syn Uzumakiego, legendy rocka i tak wielkiej aktorki, jaką była Kushina, powinieneś spać na pieniądzach, - zauważył biorąc Naruto za rękę i pomagając mu się podnieść.
-Ale nie śpię - odpowiedział gorzko blondyn chwytając rękę Sasuke i podnosząc się z fotela.
-Większą satysfakcje będziesz mieć, gdy zaczniesz karierę i będziesz spać na swoich własnych pieniądzach. - Uśmiechnął się lekko. -Na pewno zostaniesz czołowym aktorem, albo rozchwytywanym tancerzem. Zatrudnię cię do teledysku teraz, żebym później nie musiał ci płacić jakichś bajońskich cen - zażartował.
-Hahaha! - Zaśmiał się Naruto. - Skąd wiesz, że teraz się zgodzę? Może nie będzie mi odpowiadał image twojego zespołu, co Sasuke? - Zadziornie przechylił głowę i szturchnął Uchihę palcem w bok. W tej chwili usłyszeli cichy odgłos robienia zdjęcia.  Sasuke odwrócił się w stronę tego odgłosu i zmrużył oczy. - Na pewno się zgodzisz, bo wiesz, że to będzie coś dobrego w twoim cv. Chociaż, racja nie twój styl. Może znajdę kogoś bardziej gotyckiego niż ty, bardziej odpowiedniego. - Złapał go za rękę i wyprowadził z sali kinowej, naciągnął daszek czapki bardziej na twarz. - Załóż okulary, uciekamy przed małym pieprzonym paparazzim - uśmiechnął się drapieżnie. Wyszli z kina jak iście gwiazdorska para. Naruto parę kroków z tyłu, trzymany za rękę przez Uchihę. Doszli do motocykla, na który pierwszy wsiadł brunet.
-Wskakuj mały, - uśmiechnął się zachęcająco.
-Mówiłem ci już, żebyś tak się do mnie nie zwracał! – Obruszył się Naruto, ale wsiadł na motor. - I gdzie ten twój paparazzi? – Rozejrzał się dookoła i dostrzegł gościa z aparatem wymierzonym w ich stronę. Nie mógł się powstrzymać od zrobienia czegoś wulgarnego. Tak też, kiedy Sasuke ruszał przyłożył dwa rozłożone palce do ust i wystawił między nimi język do fotografa. Zaraz potem mocno objął Sasuke przylegając do jego pleców śmiejąc się radośnie. Tak, z pewnością teraz sam nabruździł w swoim image'u. Ale co tam, będzie mógł się później pośmiać, kiedy manager Uchihy będzie się wściekał. Sasuke odwrócił się do Naruto i spojrzał się na niego pytająco.
-Podoba ci się zabawa przed paparazzim? - Zapytał i odchylając się do tyłu językiem przejechał po policzku blondyna, dopiero po tym z głośnym warkotem sinika ruszył motocyklem z parkingu, płynnie wjeżdżając na drogę. Machnął ręką na paparaziego, który zrobił ostatnie parę zdjęć za nim znikli mu z oczu. -Chcesz dłuższą wycieczkę? – Zapytał Uchiha przekrzykując ryki silników samochodów, obok których przejeżdżali.
-Tak! - Wykrzyknął Naruto - Pierwszy raz dzisiaj jechał na motorze, ale bardzo przypadło mu to do gustu. Poza tym, dzięki tej jeździe mógł się przekonać, że Sasuke wcale nie jest taki mało wysportowany. Jadąc na motorze, jako pasażer, miał idealną sposobność do poczucia mięśni brzucha bruneta pod własnymi palcami przez cienką koszulkę, którą nosił. No i oczywiście sterowanie takiej maszyny wymagało nie tylko smykałki kierowcy, ale i wiele wysiłku fizycznego. Ścigacze nie są kierowane tylko za pomocą kierownicy, ale przy pracy całego ciała. Zwłaszcza mięśni brzucha i nóg, które wykonują wiele pracy przy braniu ostrych zakrętów.
-To jedziemy o wiele dłuższą drogą, a na koniec randki pocałunek, żeby wyglądało jak prawdziwa randka, - oznajmił Sasuke, niewystarczająco jednak głośno, aby chłopak siedzący za nim mógł to usłyszeć, po czym dodał gazu. Nie krępował się wcale nieprzepisową jazdą, ale udawało mu się zawsze przejechać w ostatnich sekundach zielonego światła. W zakręty wchodził na tyle ostro, że ich kolana niemal dotykały podłoża. Naruto niemal przy każdym takim zakręcie krzyczał z zadowolenia, co właściwie bardziej przypominało piszczenie, ale nie było to teraz istotne. Jazda motocyklem na prawdę była świetna. Ten wiatr we włosach i adrenalina we krwi. W ten sposób objechali pół Tokyo, co nie zajęło im zbyt wiele czasu przez ich nadmierne łamanie przepisów dotyczących prędkości. Sasuke zatrzymał się na swoim miejscu parkingowym przed szkołą, gdzie nadal leżał jego kask. Zszedł z motocykla i złapawszy blondyna mocno w pasie ściągnął go z motocykla.
-To jak? Dostanę buzi na dobry koniec randki? -Zapytał się Uchiha, nie puszczając Naruto. Ten zaśmiał się i szybko cmoknął Sasuke w usta. W końcu, co mu tam? I tak już pierwszy pocałunek stracił, a miał udawać chłopaka Sasuke. Poza tym był dość zadowolony z tego, że Sasuke go trzymał, bo od tej całej jazdy czuł, że miał miękkie kolana. Ogólnie jeszcze nie za dobrze się czuł przez ten swój cały odwyk, który sobie sam narzucił.

-Na więcej nie licz, - powiedział i wymknął się brunetowi nadal zanosząc się śmiechem, mimo, że bolała go głowa. Przyuważył Paina siedzącego z Deidarą na pobliskim murku. Mina Paina zdławiła jego śmiech. Nawet lubił tego punka, w końcu pomógł mu tyle razy i bez wątpienia wolałby być dzisiaj na miejscu Sasuke. To też Naruto w ciszy po prostu pobiegł w swoją stronę. Sasuke odprowadził go wzrokiem, a następnie zwrócił spojrzenie na dwójkę z Akatsuki. Nie wiedział, czemu był tak zazdrosny o tego punka, może to przez to, że Naruto wydawał się go lubić? Postanowił nic teraz z tym nie robić, nie będzie przecież narzucać mu, z kim ma się spotykać. Wszedł do szkoły i ruszył w stronę swojego pokoju, mimo wszystko zadowolony z tej randki, która była przecież całkiem przyjemna i zabawna.
C.D.N
by Deki & N

czwartek, 11 kwietnia 2013

Meisei [Rozdział 07]

Dziękuję za "liczne" komentarze :D UDało nam się jakoś skleić koleją część Meiseia, więc wrzucam ją na bloga. Możliwe jest, że to opowiadanie wkrótce będzie miało pewną przerwę w publikacji, ale kiedyś się je skończy. Może nawet uda nam się to zrobić bez większej przerwy.

Donia - Cieszę się bardzo, że podoba Ci się Naru w roli hosta. Również go uwielbiam, ale momentami obawiam się, że jego zachowanie wyszło dosyć sztucznie. Postaramy się jednak z Deki, aby miał jeszcze okazję pojęczeć ;)
Natsushi - Sasuke się postara hehe ;)
Ogólnie, nie obrazimy się razem z Deki jeśli nam trochę tych błędów powytykacie (najwyżej wpadniemy w depresję czy coś xD), bo jednak nad takimi rzeczami trzeba popracować, a skoro błędy się nadal pojawiają, znaczy, że nie zdajemy sobie z nich sprawy.
Koniec owijania w bawełnę! Oto przed Wami kolejny rozdział Meisei. 
Dziękuję Gruzjuszu, za znęcanie się nade mną w celu sklejenia tej notki. 
N
_______________________________________________

-Cooo?! – Wykrzyknął Naruto, któremu w ogóle nie spodobał się pomysł Itachiego. - Sasuke! Jak mogłeś?! - Zezłościł się na młodszego Uchihę, w końcu to dzięki niemu nauczyciel przedłużył im to głupie zadanie. - Ale Itachi-sensei, cały tydzień?! Tak przy wszystkich udawać? Nawet przed moim managerem?
-To nie moja wina! - Prychnął Sasuke. - Jak by mi się to podobało, to on ma durne pomysły na lekcje- Sasuke zgromił spojrzeniem brata.
-Cóż przed menagerem też udawajcie, przed każdym. Macie przez ten tydzień chodzić z sobą i robić inne rzeczy, które robią pary, ale oczywiście bez przesady, bo nieletnim ciążom mówimy nie? Tak? - Przesunął spojrzeniem po wzburzonej klasie. - Coś jeszcze?
 -Tak! - Odezwał się ponownie Uzumaki, wstając ze swojego miejsca. - Siedzę w ławce z chłopakiem. Nie chcę grać homoseksualisty. - Wystarczyło mu już, że miał za sobą tę dziwną scenkę odgrywaną z Sasuke na poprzednich zajęciach.
-W przyszłości będąc aktorem nie wiesz, jaką role dostaniesz. To jest gra. Tylko i wyłącznie, nic więcej. Żeby zaliczyć moje zajęcia musisz mieć zaliczone wszystkie zadania. Pamiętaj o tym Naruto. Poza tym powinieneś się cieszyć, Sasuke to kawał przystojniaka. – Kończąc wyjaśnienia puścił oczko do blondyna.
-Zamknij się Itachi. Też nie chce grać geja z takim młotkiem - Sasuke nie miał zamiaru być biernym w tej sytuacji, zwłaszcza, że to jemu powinno bardziej zależeć, na nie psuciu swojej reputacji kobieciarza.
-Ale będziecie. Poza tym nic nie może wyjść poza ściany tej sali. Jeśli ktoś się wyda, wszyscy nie zaliczą tego zadania i niełatwo wam będzie zaliczyć te zajęcia - powiedział Itachi
-Ale ja prawie ciągle muszę grać homoseksualistę, kiedy każesz nam odrywać sceny ławkami! - Obruszył się Naruto, chociaż zdawało się, że jego obrona już słabła. Spojrzał się na Sasuke, krzyżując ręce na piersi i demonstracyjnie odwrócił się do niego plecami. -Możesz uznać to za kryzys naszego związku - powiedział.
-Będziesz chciał na rocznicę czy urodziny kwiaty albo coś innego, pff. - Sasuke przewrócił oczami. -I skoro nasz związek przeżywa kryzys to znaczy, że mam iść sam do Sakury? Żeby mnie pocieszyła?- Zapytał kładąc dłoń na ramieniu blondyna i odwracając go do siebie. - Teledysk z jej nowego hitu, - mruknął z wrednym uśmiechem.
-Niee... - Skrzywił się Naruto - Ale to, w co nas wpakowałeś nie ujdzie Ci płazem!
-Spoko, przeżyje. - Sasuke usiadł normalnie na krześle, a Itachi odchrząknął.
-No dobra, więc za nim popadniecie w swoje miłosne rozterki kilka zasad. Najważniejszą z nich, macie się na prawdę zachowywać jak para. Zakochana para. Musicie się w to wczuć. Pomyślcie czy będąc w związku chcielibyście żeby wasza druga połówka nie wiem… Zostawiła was, by iść na imprezę z jakimś kumplem? Czy kimś innym? Imprezy, inne wyjścia zaliczacie, więc razem. Pocałunki nie są zabronione, seks też nie. Młodzi jesteście, ale zabezpieczajcie się - Itachi przewrócił oczami. - Mogłem wziąć dla was prezerwatywy, -westchnął. - Nie myślcie, że się nie dowiem, jeśli komuś powiecie, że to na lekcje czy też, jeśli złamiecie, którąś z zasad. Sasuke może potwierdzić, ja wiem wszystko.
Młodszy Uchiha nie skomentował już jego wypowiedzi. Reszta lekcji minęła na omawianiu po kolei wszystkich zasad, zadziwiające to było jak na Itachiego, ale temu po prostu nie chciało się wcześniej zaplanować tematu lekcji, więc ten dzień udawania par wymyślił patrząc się na Naruto i Sasuke.
Kiedy lekcja się skończyła blondyn zebrał swoje rzeczy i zaczął patrzeć na Sasuke wyczekująco.
-Nie dostanę buziaka? -Zapytał Sasuke podnosząc się z krzesła. Pstryknął lekko Naruto w nos.- Oh, czyli nasz dzisiejszy wypad do kina to randka? - Przeszedł obok Uzumakiego, do którego się odwrócił. -Chodź kotku, musimy iść na spotkanie z Sakurą. – Podał mu dłoń. Jedną z zasad było trzymanie się za ręce.  Chłopak niechętnie złapał wyciągniętą do niego dłoń.
-Serio będziesz mówił do mnie kotku? - Zapytał z niedowierzaniem. Spojrzał w stronę ławki rożowowłosej, czy ta przypadkiem nie wychodzi za szybko.
-Serio, kotku. -Sasuke uśmiechnął się lekko i pociągnął Naruto do ławki Haruno. - Sakura, on jest dobrym tancerzem. Przydałby ci się w załodze i wiem, że już menager ustawił ci castingi, ale nie wepchniesz go do jednego z nich? Dla mnie? - Uśmiechnął się w wypracowany sposób, który pomagał mu dostać wszystko, na co tylko miał ochotę. Zadziałało, jak zwykle. Sakura pokiwała głową.
-Ok pogadam z menagerem, a ty, Naruto, tak? Bądź w poniedziałek i przygotuj się. Nie przyjmujemy do mojej załogi byle kogo z ładną buźką - powiedziała dziewczyna i odeszła z swoim tygodniowym chłopakiem śpiesząc się na spotkanie z stylistką. Jakaś laska założyła taką samą bluzkę jak ona, co było dla niej nie do pomyślenia.
-Postaraj się. Ona serio nie przyjmuje każdego, - Sasuke zwrócił się do Naruto.
-Jasne - uśmiechnął się blondyn - dam z siebie wszystko! – Z tym mocnym postanowieniem ruszył w kierunku sali od dykcji, Uchiha zatrzymał go jednak kładąc mu rękę na ramieniu.
-Hej Naruto, nie mam dykcji, ale jako twój chłopak odprowadzę cię na lekcje. - Uśmiechnął się lekko do myśli, że mogą po drodze trafić na Paina. Odprowadził Naruto do klasy i usiadł przed jego ławką na wolnym krześle. Oparł się rękoma o oparcie krzesła przechylając się bardziej ku blondynowi.
-Spotkamy się na lunchu tak w ogóle? - Zadanie Itachiego mogło być mu pomocne w zbliżeniu się do Naruto, chociaż musiał wyczuć jak sam chłopak do tego podchodzi.
-Nie - odpowiedział blondyn - Będę odbierał przesyłkę dla Shikamaru. Zjem po drodze. - Odpowiedział lekko zirytowany - Czy to znaczy, że będziesz tak za mną łaził cały dzień?
-Hmm… Tak. Itachi kazał, ale skoro nie chcesz to sobie daruje. Na razie. - Machnął ręką na Naruto i odszedł od niego. W centralnej części budynku spotkał się spotkał z Kibą.
-Musimy sprawdzić, jakie zajęcia mamy z sobą, - powiedział siadając obok niego w ławce.
-Cześć - rzucił, Kiba - Po co? - Zapytał się masując skronie - Kurwa, Sasuke. Jakiego mam kaca.  Miałem wczoraj takie filmy, że szok. Eee gitarę mamy razem, historię muzyki i ee jakieś takie dla normalnych ludzi mamy zajęcia. Chyba biologię i ee japoński?
-Mamy japoński?- Sasuke udał zaskoczonego. - Szkoła zeszła na psy po prostu. - Przewrócił oczami uśmiechając się ironicznie
- tylko, co za zajęcia teraz mamy? - Zapytał
- Nasze następne zajęcia.. historia, matematyka , historia muzyki, i to wszystko-odparł Sasuke. Mało było tych zajęć dzisiaj ale wszystkie były masakrycznie nudne...chociaż na zajęciach aktorstwa nie było nudno bo cala szkoła teraz uzna za jego nowego chłopaka Naruto, co wkurzy Paina i to cieszyło Uchihe, któremu łatwo przychodziło myśl o związku z chłopakiem, zwłaszcza że ten wyglądał jak dziewczyna. Po za tym, jego zainteresowanie blondynem zwalał na chęć dokuczenia Painowi. Lekcje jakoś im minęły, aż do zajęć z gitary. Kiedy spotkali się ponownie z Kibą na lekcjach z gitary ten nie mógł się nadziwić ile nowych par powstało od porannych zajęć.
-Stary, kiedy to wszystko się stało? Jakaś wielka impreza mnie wczoraj ominęła? - zapytał Sasuke z niedowierzaniem. A tymczasem do sali wszedł Pain z Konan i rozejrzał się po sali. Podeszli do miejsc, które zazwyczaj zajmowali. W sali siedział już Deidara robiąc zdjęcie swojej słodkiej minki, którą miał zamiar opublikować zaraz na twitterze.
-Gdzie Pain? – Zapytał Sasori zajmując miejsce
-Poszedł pogapić się na gimnastykę - powiedział Deidara - Wiesz, ten jego blondyn tam chodzi, a co? - Dei właśnie posłał posta.
-Mógłby dać sobie siana z tym dzieciakiem - mruknął Sasori wyciągając swoją gitarę z futerału. -Mamy ważniejsze sprawy. Dzisiaj w studiu mamy jam session z Itachim i Kisame. Powinien ćwiczyć, a nie uganiać się za dupami, - skwitował.
Sasuke stężał słysząc Deidarę. Nie spodobały mu się te informacje.
-Zaraz wracam - rzucił do Kiby,  nie odpowiadając mu na pytanie o imprezę. Biegł uratować swoją parę i przy okazji wkurzyć Paina. Szybkim krokiem pokierował się do sali gimnastycznej gdzie już trwała rozgrzewka. Sasuke zmierzył uważnym spojrzeniem rozciągającego się Naruto. Ciało blondyna było wręcz idealne, a Uchiha chciałby je poczuć, najlepiej pod sobą, zmysłowo wyginające się podczas gorącego... Skarcił się w myślach za to, co chodziło mu po głowie. Spojrzał się na punka siedzącego na trybunach. Samemu również na nie wszedł.
Pain siedział na jednym z krzeseł lekko pochylony do przodu opierając się łokciami o kolana szeroko rozstawionych nóg w ciężkich butach. Z zaciekawieniem przyglądał się ćwiczeniom rozciągającym. Nawet nie zwrócił uwagi na to, że Sasuke wszedł do pomieszczenia. Za to rozchylił lekko usta, kiedy rozciągano nogi ćwiczeniem, gdzie jedna osoba leżała na plecach a druga klęczała przy jej pośladkach i dociskała rozprostowaną nogę osoby leżącej jak najbliżej reszty tułowia. Nieco wyobraźni i byłoby z tego niezłe porno. Zapewne chwila, w której biodra osoby rozciągającej stykały się z pośladkami osoby leżącej, najbardziej przypadły punkowi do gustu, co było widać po wyrazie fascynacji na jego twarzy.
-Sasori cię szuka. - Sasuke usiadł wygodnie na jednym z krzeseł w niższych partiach trybunów, skąd miał jeszcze lepszy widok niż Pain. Opierając głowę o rękę przechylił ja lekko w bok, odnajdując spojrzeniem Naruto, który właśnie z kocią gracją prostował się po tym jak tułowiem przytulił się do podłogi w idealnym skłonie, w którym osoba klęcząca za nim nie musiała mu bynajmniej bardziej pomagać. Uchiha przyglądał się tylko blondynowi, który wzbudził w nim jakąś chorą fascynację, w której nie było samego pociągu fizycznego, chociaż przeważał on w jego odczuciach.
-Jakoś sobie beze mnie poradzi - mruknął Pain nieco nieobecnym tonem nadal nie odrywając oczu od blondyna. Kurenai wymyślała im z całą pewnością męczące ćwiczenia. Nawet te rozciągające. Na sali znajdowała się zawieszona w powietrzu belka, na której również wykonywało się ćwiczenia, włącznie z bieganiem.
Sasuke nie miał zamiaru namawiać Paina do wyjścia stąd. Zresztą teraz już nie zwracał na niego uwagi patrząc na kolejne ćwiczenia blondyna, który po tym ćwiczeniu rozciągającym musiał zrobić kolejne, wyglądające już o wiele niebezpieczniej przez to, że uczniowie stawali w bardzo szerokim rozkroku, jedna noga na ziemi, a drugą na najwyższym stopniu, na jaki zdołali wsunąć nogę. W takiej pozycji robili skłony do jednej i do drugiej nogi. Następne ćwiczenia jeszcze bardziej zdawały się być wyrwane z średniowiecznej książki o torturach, aż w końcu rozgrzewka się skończyła. Sasuke zszedł z trybunów i wyjął z torby butelkę wody, która podrzucił blondynowi.
-Nieźle tutaj ćwiczycie. - Odezwał się do niego.
-Dzięki - powiedział blondyn chwytając butelkę i pijąc z niej. Sasuke od razu został wypatrzony przez czujne oko Kurenai-sensei.
-O! Uchiha. Myślałam, że nie byłeś zapisany na moje zajęcia. O ile w dalszym ciągu nie zamierzasz się zapisać, prosiłabym cię o opuszczenie sali. – Kobieta skinęła głową Naruto, żeby wrócił do ćwiczeń. To jeszcze nie był koniec zajęć.  Chłopak odstawił butelkę i poklepał uścisnął ramię Sasuke, dając mu do zrozumienia, że ma w nim oparcie, mimo tego gestu posłusznie zebrał się z podłogi i wskoczył na belkę, gdzie niedługo po wejściu zrobił na niej kilka tzw gwiazd.
-Uchiha, to nie żadne przedstawienie, - odezwała się znowu nauczycielka mordując Sasuke wzrokiem – Wracaj na swoje zajęcia. O ile wiem masz teraz jakieś. - Kurenai-sensei potrafiła być ostra jak na nauczycielkę. Nie lubiła, kiedy ktoś rozpraszał jej uczniów. W końcu ponosiła odpowiedzialność za wszelkie kontuzje na sali. Najwyraźniej nie wiedziała o obecności Paina na trybunach, nic dziwnego skoro teraz jak zorientował się Sasuke, szyba oddzielająca trybuny od sali okazała się lustrem weneckim. Uchiha wyszedł z sali gimnastycznej. Wolał nie zaczynać z Kurenai.
Kiedy tylko wszedł na trybuny usłyszał prychnięcie Paina i śmiech Deidary. Ten drugi musiał się tutaj przypałętać za Uchihą wietrząc jakąś awanturę, która mogła go trochę rozerwać.
-I co Uchiha? Kurenai pogoniła ci kota? – Zażartował Pain, prowokując znowu blondyna do śmiechu.
- Pogoniła? Tobie by pogoniła, bo ty w przeciwieństwie do mnie nie masz szans u Naruto, który ze mną chodzi, - odparł Sasuke ignorując Paina i mając zamiar wrócić na swoje zajęcia.
-Hej, a on nie chodzi z Tobą Pain? - Zapytał się zdziwiony Deidara. Punk jednak nie odpowiedział. Podbiegł za Sasuke i złapał go za ramię. Szarpnął go za nie przyciskając do ściany.
-Łżesz - powiedział wyglądał na bardzo wkurzonego.
Sasuke uśmiechnął się i wyszarpnął rękę z uścisku Paina. -Nie kłamię, chodzimy ze sobą. Niby powinienem się wkurzać, że tak za nim latasz, ale twoja obecność nie zagraża naszemu związkowi -Poprawił torbę, którą miał na ramieniu. -Coś jeszcze? Masz jakieś jeszcze problemy? –Powstrzymywał się od uśmiechu satysfakcji, ale jego kąciki ust lekko unosiły się ku górze.
Pain chwilę zabijał go wzrokiem, a następnie przywalił mu pięścią w twarz. Mocno, chociaż nie nawykł do bijatyk.
-Pain! - Krzyknął przestraszony Deidara i rzucił się odciągnąć punka od Sasuke, żeby temu przypadkiem do głowy nie przyszło znowu uderzyć Uchihę. Nagato warknął rozwścieczony i wyszarpnął się chłopakowi. Poszedł wściekły w swoją stronę.
-Co mu odbiło? – Mruknął pod nosem Deidara.  Obawiał się, że przyjaciel zaangażował się bardziej niż to wcześniej wyglądało.
Sasuke oparł się plecami o ścianę. Wierzchem dłoni przetarł wargę, którą ten rozciął. Sasuke nie wiedział jak to się stało, że już dwa razy oberwał od kogoś z Akatsuki, i kolejny raz nie miał jak oddać. Przeklął pod nosem. Nie był typem lubiącym bójki, ale i nie miał zamiaru pozwalać się tak komukolwiek traktować. -Teraz menager mnie zjedzie za kolejnego sianiaka, - pomyślał przypominając sobie o tym, że na dniach miał iść na jakiś wywiad. Sięgnął po swoją torbę i wrócił na zajęcia. Spóźnił się nieco, ale Kakashi-sensei o nic nie pytał, posyłając mu jedynie zdziwione spojrzenie. Nieczęsto zdarzało się, aby ktoś spóźniał się na jego zajęcia bardziej niż on sam. Kiba ciągle posyłał mu pytające spojrzenia, ale nie chciał z nim rozmawiać. Po zajęciach od razu udał się do swojego pokoju, nie dając kumplowi szansy na zadawanie jakichkolwiek pytań.
-Yo Sasuke! - Przywitał się z nim Jirayia. Szedł właśnie spotkać się z Naruto i przedstawić mu jego nowy grafik, który sam opracował. - Znowu się biłeś?
-Biłem? Nie zdążyłem nawet oddać, bo dupek uciekł- Sasuke spojrzał się na Jiraye. - I Naruto zaraz będzie w pokoju, bierze prysznic po gimnastyce. - Zmienił temat. - Załatwiłem u Sakury casting na tancerza do tego jej nowego teledysku, nie będziesz się o to wściekał, prawda? Jest w poniedziałek od dziesiątej do osiemnastej. - Nie wiedział, czemu tyle osób chciałoby tańczyć w jednym teledysku jakiejś pop gwiazdki. Nawet, jeśli Sakura była obecnie najpopularniejsza piosenkarką w Japonii.
-Będę się wściekał, - powiedział Jirayia opierając ręce na biodrach. - Sasuke, czemu wchodzisz w nie swoje kompetencje? Nie pamiętasz, czego cię uczyłem? Czy już zapomniałeś lekcję "jak znaleźć sobie wroga", czy właśnie ją pamiętasz i chcesz się ze mną pokłócić? - Zapytał sannin -Tym razem ci ujdzie, bo sam chciałem go tam wkręcić, ale nie rób takich rzeczy więcej bez konsultacji ze mną. Naruto jest żółtodziobem w tym środowisku. I tak w ogóle to, za co oberwałeś?
-Pain widocznie się wkurzył, że nie ma szans u Naruto -Sasuke wzruszył ramionami. -I na ten moment mam sporo wrogów, a ty jednak mnie lubisz i nie będziesz się bardziej złościć. – Weszli do pokoju, gdzie usiadł na swoim łóżku. - Mam coraz gorsze wrażenie, że nikt mnie nie lubi, oprócz rozszalałych lasek, które chcą mi wskoczyć do łóżka, Kiby i zespołu – westchnął - Nalej mi czegoś do picia.
-A co ja jestem Twój sługus? - Zapytał się Ero-sannin mimo swoich słów nalewając do dwóch szklanek whiskey, którą znalazł w barku. -  Ale dlaczego niby miałby nie mieć szans u Naruto? Zdawało mi się, że się lubią.
-Może, dlatego bo Naruto chodzi ze mną. - Sasuke nie mógł się nie uśmiechnąć. Podobało mu się mówienie, że są ze sobą, nawet, jeśli to było kłamstwo. Było na prawdę fajnym kłamstwem. Wziął od srebrnowłosego swoją szklankę z whisky, której się napił. -I po twoim spotkaniu z nim mamy randkę, więc fajnie by było żebyście się pospieszyli.
-O, serio? - wyraził zdziwienie sannin - Prędzej myślałem, że chodzi z Painem, - zamyślił się chwilę. - Ale właściwie to lepiej. Mógłbyś się streszczać z tym całym rozdziewiczaniem, bo Painowi jakoś powoli to szło. A bycie prawiczkiem totalnie koliduje z moimi metodami, - powiedział Jirayia i łyknął z szklanki.
-Jiraya, on nie jest takim typem chłopaka, wiesz? Ale postaram się pospieszyć z tym. - Uśmiechnął się na samą myśl o tym. –Dobra, nie ważne. Nie mów tego przy Naruto, bo się wkurzy, a ty powinieneś sobie przygruchać kogoś, może by cię uspokoił. Wtedy mógłbyś wykorzystać swoje pomysły w łóżku, a nie maltretował nimi swoich podwładnych. - Sasuke dopił do końca whiski.
-Jak z nim skończę to będzie zupełnie innym typem chłopaka. - Zaśmiał się mężczyzna. - Naruto jest już moim ostatnim podopiecznym. Nie zamierzam brać innych robót, więc musi być wyjątkowy. - Uśmiechnął się mężczyzna. Do pokoju wszedł Naruto.
-Mówicie o mnie? - Zapytał - Ero-sannin, przypadkiem nie przyjechałeś samochodem?
-Mam szofera. Jak się czujesz? - Zapytał podchodząc do Naruto, który rzucił swoją torbę na łóżko i chwycił jego twarz w dłonie unosząc do światła. Przyjrzał się chwile oczom chłopaka przymrużając powieki.
-Wykończony - rzucił Naruto.
-Widzę - powiedział Jirayia. - Chyba będziecie musieli odpuścić sobie dzisiejszą randkę.
-Skąd...? - Zapytał blondyn patrząc ze złością na Sasuke.
-Chodź Naruto, pojedziemy do spa, masarz ci dobrze zrobi - powiedział Jirayia łapiąc blondyna za ramiona i prowadząc w stronę drzwi.
-Super. Dupek z ciebie Jirayia, zabierasz mi chłopaka, z którym mógłbym fajnie spędzisz wieczór nawet w pokoju, w łóżku. - Sasuke rzucił za srebrnowłosym facetem, który sam mówił, że Naruto jak najszybciej powinien być zaliczony.
-Cóż, dzisiaj musisz zająć się, czym innym, - odpowiedział Jiraiya wychodząc wraz z Naruto.
Po chwili zadzwonił telefon Sasuke. Dzwonił Kiba. 
-Stary, coś mi się wydaje, że przesadziłem dzisiaj z zielskiem, bo słyszałem, że chodzisz ze swoim współlokatorem! Ale nie ma sprawy, o ile dzisiaj pójdziemy na normalną imprezę.
-Taa, właśnie mi przepadł wypad do kina, więc spoko, możemy iść na imprezę, tylko wezmę prysznic, jestem padnięty. - Sasuke wyobraził sobie spojrzenie zszokowanego Kiby. -Spotykamy się za godzinę przed bramą główną,- rzucił jeszcze do słuchawki i rozłączył się zanim kumpel zdążył strzelić coś głupiego. Wziął nieco dłuższy niż zwykle prysznic i ubrał się jak zwykle w wyzywający sposób.
-Gdzie idziemy dzisiaj? - Zapytał się Kiby, który jak zwykle grzecznie czekał na niego o czasie. Sięgnął po paczkę z fajkami, z której wyjął jedną i zapalił ją swoją czarną designerską zapalniczką, które jakby nie patrzeć sam zaprojektował.
-Wszystko jedno byle nie tam gdzie wczoraj - zaśmiał się Kiba. Poszli do fajnego nowego klubu. Zabawa była całkiem niezła. Najlepsze chyba było, że nie spotkał tam Akatsuki.
* * *
Uchiha wrócił do swojego pokoju po imprezie, gdzie Naruto już spał, zawinięty kocem tak, że było widać ledwie kawałek jego blond czupryny. W pokoju można było wyczuć zapach papierosów, co go lekko zdziwiło, ponieważ nie przypominał sobie, aby Naruto palił. Spojrzał się na niego uważniej czując dziwne ukłucie zazdrości, tym dziwniejsze, że coraz częściej je odczuwał wiedząc, że Naruto z kimś był. Rozebrał się i wszedł do łóżka chłopaka wkradając się pod jego kołdrę i obejmując go od tyłu. Przesunął dłońmi przez bok Uzumakiego na jego płaski brzuch.
-To chore, ale zaczynam być zazdrosny na samą myśl o tobie i tym dupku, - wyszeptał, chociaż był pewien, że Naruto śpi. Objął go nieco mocniej.
-Sasuke za bardzo się wczuwasz w tę rolę, – odezwał się nieoczekiwanie blondyn, który najwyraźniej jednak nie spał. -W ogóle to śmierdzisz piwem, - dodał.
-A pokój śmierdzi papierosami Paina. Na prawdę zaczynam sądzić, że wolisz z nim siedzieć niż ze mną. Wszyscy w szkole uważają was za parę, wiesz o tym? -Sasuke nic sobie nie zrobił z tego, że chłopak nie spał i usłyszał jego wyznanie. Był zbyt podchmielony żeby o tym myśleć. Gdyby był trzeźwy nawet nie zbliżyłby się do łóżka blondyna. Powoli przejechał teraz swoimi smukłymi palcami w dół brzucha Uzumakiego, zatrzymując się tuz nad paskiem jego spodni.
-Już to mówiłeś. Jakoś nie przejmuję się tym, co ludzie sobie myślą, - powiedział blondyn i wstał z łóżka. - Tak w ogóle to chyba pomyliłeś łóżka. - Poszedł do łazienki.
-Nie pomyliłem. Uznajmy, że się wczuwam w zadanie dane przez Itachiego. -Sasuke przewrócił oczami rozkładając juz się na całym łóżku Naruto. -A co z twoim humorem? Dobrze widziałem, że masz podły humor, ale ty ciągle udajesz, że tak nie jest, więc? Co się stało ze na gimnastyce byłeś taki struty? -Zapytał Sasuke podnosząc głos tak by Naruto go dobrze w łazience usłyszał.
W odpowiedzi usłyszał jedynie odgłos wymiotowania. Wyglądało, na to, że blondyn może i rzeczywiście czymś się struł?
-Nic Sasuke, daj w końcu spokój, - odkrzyknął chłopak i wrócił do przerwanej czynności.
Uchiha pozbierał się z łóżka i poszedł po szklankę wody, do której dosypał sól i trochę soku z cytryny. Zamieszał to porządnie i w łazience podał blondynowi. -Masz po tym ci szybciej pójdzie. – Podał szklankę Naruto przyglądając się mu. -Przećpałeś się? Czy coś innego? -zapytał, skłaniając się właśnie ku temu, że blondyn mógł rzeczywiście zafundować sobie za dużo towaru.
-Nie... - Odpowiedział Naruto z nad muszli klozetowej. – Pewnie zaszedłem w ciążę po tym twoim gwałcie z aktorstwa, wiesz - zażartował biorąc szklankę od Sasuke i spuszczając wodę.
-No tak, moje nasienie jest zabójcze. Trafia z jąder przez spodnie i gacie do celu. Nawet jajników nie potrzebuje. – Brunet pokręcił głową. -Dobra, chodź się położyć. Czym się tak schorowałeś? Czy po prostu paliłeś z Painem jakieś gówno i tak cię to załatwiło?
-Rozstaję się z dopalaczami - powiedział blondyn i łyknął płynu ze szklanki, po czym odwrócił się z powrotem do muszli targnięty potrzebą.
-Grzeczny chłopiec. Bez nich też będziesz dobry. Tylko stosuj się do harmonogramu napisanego przez Jiraye, -powiedział Uchiha siadając na podłodze. -Pain pytał się o nas? Bo na wieść o tym, że ze sobą chodzimy nieźle mi przywalił. – Na twarzy Sasuke nie było widać jednak śladu tego incydentu, ponieważ zakamuflował go makijażem.
-Co to jest? - Zapytał blondyn ochrypłym głosem oddając Sasuke szklankę. – Obrzydliwe, - dodał i znowu spuścił wodę. Podszedł do umywalki i zaczął myć zęby. - Pytał, ale nie mówił nic o tym, że ci przyłożył.
-Ah no tak, też bym nie powiedział na jego miejscu... A co mu odpowiedziałeś? –Drążył temat oczekując w napięciu odpowiedzi. Z nadzieją, że ta odpowiedź nie będzie -prawdę, czyli że nie jesteśmy z sobą tylko Itachi takie zadanie dał.
-Że jesteśmy, - powiedział Naruto i wypłukał usta, - ale mimo wszystko wolałbym spać sam, to w końcu tylko głupie zadanie domowe.
-Umm racja głupie, ale mimo wszystko całkiem przyjemnie jest spać z kimś. Wrócić do pokoju i mieć kogo objąć w łóżku. -Sasuke pogłaskał Naurto po głowie. -Przez ten tydzień, bądźmy na prawdę jak para. Gdybyś był w kimś zakochany nie chciałbyś, żeby z tobą sypiał? Szeptał ci do ucha jakieś czułe słówka, przytulał cię i widział tylko ciebie?
-Taa, ale ja będę z tobą mieszkał do końca roku.- Powiedział blondyn, zaskoczony słowami Sasuke. Ten przecież uchodził za playboya, który nawet nie bawił się w zmianę dziewczyn, tylko tracił zainteresowanie niemal od razu, gdy je zaliczył. - Więc mógłbyś nie traktować mnie, jak kolejną rozrywkę. - Chłopak wrócił do swojego łóżka. Chyba jednak był dobrze poinformowany o złej sławie współlokatora.
-Ah ciekawe, kto ci to powiedział... -Sasuke usiadł na swoim łóżku. -Nie uważam cię za kolejną rozrywkę. Nie powinieneś słuchać innych tylko mnie, jeśli chodzi o moją reputację... Sypiam z dziewczynami, często, nawet bardzo często, bez angażowania się. Zazwyczaj na imprezach. W tych czasach to normalne. Zwłaszcza da mnie, bo wychowywałem się wśród rockmenów bez stałych partnerek. Nigdy nie byłem w tym czasie zakochany. Nie wiem również, co to zakochanie oznacza. Ale ten twój punk, on też do świętych nie należy. Tak jak ja zalicza na imprezach różne numerki, tylko w przeciwieństwie do mnie, zalicza je też z facetami, dlatego ciągle każdy myślał, że spaliście z sobą. Bądź pewien, że Pain do tego dąży. Tak tylko mówię. –Westchnął. Coraz mniej mu się to wszystko podobało.
-Wiem, do czego dąży Pain. Poznałem go jak proponował mi szybki numerek w kiblu na imprezie. - Blondyn zaśmiał się sięgając po butelkę wody i siadając na swoim łóżku. - Jak już powiedziałeś, ty i tak sypiasz z kobietami. Ja nie sypiam z nikim. Ani z tobą, ani z Painem. Zajmuję się po prostu zrobieniem tej pieprzonej kariery, ale nie przez pieprzenie się z znanymi ludźmi, takimi jak ty czy on. To teraz jest tylko głupim ćwiczeniem, nie chcę później mieć kłopotów z patrzeniem ci w twarz, kiedy się skończy, -wyjaśnił nieco już zirytowany.
-Może by się wcale nie skończyło. Skąd to możesz wiedzieć? A zresztą i tak wszyscy sądzą, że jestem bez serca i uwodzę kolejne panienki. Jedna osoba więcej nie powinna mi robić różnicy. -Sasuke położył się w swoim łóżku, przykrywając się kołdra i odwracając do Naruto plecami. -Jak będziesz znowu wymiotował, to nalej sobie wody z solą do szklanki. Dzięki temu mniej się zmęczysz -powiedział i po jakimś czasie zasnął.
Kiedy rano się obudził o dziwo nikt nie tłukł mu się nad głową otwierając okno. Naruto też nie poszedł dziś biegać, bo jedynie drzemał na swoim łóżku. W chwili, gdy Sasuke wstał blondyn otworzył oczy i Uchihę dosłownie zatkało. W życiu nie widział tak błękitnych oczu. Najwyraźniej dopiero po całkowitym odstawieniu tego co brał, można było podziwiać jego oczy w pełnej okazałości. Niczego nie ujmowały im nawet sińce pod oczami, jakie miał blondyn po nieprzespanej nocy.
-Cześć - rzucił sennie w stronę Sasuke i przewrócił się na drugi bok okrywając kocem.
-Cześć. Lepiej już się czujesz? -zapytał brunet uśmiechając się lekko przez widok tych błękitnych oczu. Na prawdę były piękne. Podniósł się z łóżka i powędrował do mini kuchni, gdzie z lodówki wyjął karton z sokiem pomarańczowym, który rozlał do dwóch wysokich szklanek. Podszedł z nimi do blondyna, obok którego usiadł. –Masz, napij się, da ci trochę energii. -Pomachał pełną szklanką przed nosem chłopaka, nie wylewając jednak soku.
-Czuję się gorzej, - odpowiedział blondyn. - Nie mogłem spać. –Wziął od niego sok.
-Uhm… No dobra. Nie powinno mnie to zdziwić. Wypij i leż sobie dalej. Dzisiaj sobie odpuść szkołę. I tak nie zdasz się bardziej na lekcjach. -Wierzchem dłoni pogładził policzek Uzumakiego, przy okazji sprawdzając czy nie ma gorączki, której na szczęście nie miał, a jeśli nawet to niewysoką. -Parę dni będzie cię tak trzymać po prochach. Długo brałeś doping? -Zapytał czekając, aż ten wypije do końca sok, gdy to zrobił zabrał od niego szklankę, którą odstawił na nocną szafkę.
-Trochę - mruknął Naruto. -Zdrzemnę się jeszcze chwilę i pójdę na coś. Aż tak zawalać nie mogę. -Opadł z powrotem na poduszki i zakrył się kocem.
-Dobra lecę. -Sasuke poszedł jeszcze po karton soku, który postawił na szafce obok szklanki współlokatora. -Jak będziesz się przebudzał to pij dużo i nie zmuszaj się do pójścia na lekcje, bo i tak cię z nich odeślą widząc jak wyglądasz, -powiedział i odgarnął mu włosy z czoła. -Lecę wziąć prysznic - Uchiha wziął szybko prysznic, przebrał się w czyste ciuchy i wyszedł na lekcje, zostawiając Naruto samego.
Sasuke wszedł do klasy, gdzie miał mieć matematykę. Hozuki pomachał do niego ze swojego miejsca.
-Cześć. –Przywitał się z nim zajmując miejsce obok.
- Słyszałem, że miałeś wczoraj jakieś problemy z Painem. Od kiedy masz w ogóle chłopaka Sasuke?
-Cholera, racja. Mam chłopaka od wczoraj. Nie pytaj. To dziwna sprawa. -Przewrócił oczami.
-To znaczy, że wkrótce z nim zerwiesz i mam odwołać randkę z Karin? - zapytał ostrożnie Hozuki. Jego za bardzo nie interesowało z kim sypia Sasuke, póki nie zabraniał tym czegoś Suigetsu.
-Umówiliście się? –Zdziwił się Uchiha. -Nie odwołuj randki, wkurzyłaby się. Zresztą ja nie będę się z nią spotykał nawet na seks skoro hmm… Skoro z kimś chodzę, więc to nie będzie problem.
Hozuki uśmiechnął się pod nosem.
-No i jednak to nie takie obrzydliwe jak ci się wydawało, co? - Zapytał Suigetsu szturchając go w ramię.
-Zamilcz, albo zmienię zdanie z czystej złośliwości. -Sasuke zmrużył złowrogo oczy. Skończył ten temat.
* * *
Przed zajęciami z gitary, Pain nadal mordował go wzrokiem. Zwłaszcza, że kiedy stali na korytarzu czekając na salę niespodziewanie pojawił się Naruto dosłownie ciągnąc swoją torbę po podłodze. Nadal miał podkrążone oczy i był nieco blady, a blond włosy miał w nieładzie. Mimo wszystko jednak wyglądał nieźle. Bez słowa podszedł do Sasuke i najzwyczajniej w świecie oparł się o jego tors przytulając nie używając nawet rąk.
-Umieram - mruknął.
-Widzę właśnie. - Sasuke położył dłoń na krzyżu blondyna. -Może wracaj lepiej do pokoju. Załatwię ci zwolnienie na resztę dnia. -Uchiha przejął się stanem zdrowia chłopaka. Jeśli rano ten wyglądał strasznie, tak teraz jeszcze gorzej. Niczym śmierć, chociaż nadal całkiem ładna śmierć… Nie przestając obejmować blondyna ruszył z nim w stronę skrzydła szkoły, gdzie znajdował się gabinet lekarski.
 C.D.N.
by Deki & N

sobota, 30 marca 2013

Meisei [Rozdział 06]

Wybaczcie opóźnienie w publikacji, ale święta i te rzeczy. Dziękujemy za wszystkie komentarze! Gruzjuszu, dzięki Twoim naciskom ten rozdział został opublikowany ;). Wybaczcie ograne motywy w opowiadaniach, ale trudno jednak wymyślić coś czego jeszcze nie było, ale zawsze miło czyta się coś chociaż odrobinę innego, ale z dobrym zakończeniem. Przynajmniej mi się tak wydaje ;). Ogólnie też nie lubię kiedy robi się z Naruto kompletną ciotę, ale najwyrażniej naczytałam się za dużo rzeczy, gdzie kompletną ciotą jest i widzicie co wychodzi hehe. Na szczęście to tylko fikcja ^^. Pozdrawiam i zachęcam do czytania kolejnego rozdziału Meisei.
N
__________________________________________


Sasuke pokierował się na zajęcia aktorstwa wiedząc, że spotka tam brata. Durny Itachi - pomyślał i podzielił się tą myślą na głos ze swoim bratem, gdy wszedł do jego klasy.
-Niby czemu mam chodzić na te zajęcia? - zapytał się Uchiha
-Bo potrzebuje partnera dla Naruto, a mamy tutaj tylko dwudziestu jeden uczniów. - Wzruszył ramionami zdejmując bratu okulary z nosa. Zacmokał. - Kto cię tak urządził?
-Nie twoja sprawa... - Prychnął Sasuke siadając w pierwszej ławce. Chwilę po tym do sali wszedł Naruto, a za nim Jirayia.
-Yo Itachi - przywitał się z nauczycielem - usiądę sobie tutaj w rogu i nie będę przeszkadzał. Tylko się poprzyglądam.
-Jasne Jirayia, możesz nam równie dobrze pomagać - uśmiechnął się Itachi puszczając oko do swojego starego menagera. Naruto chcąc nie chcąc musiał usiąść obok Sasuke.
-Aua! Co się stało Naruto? - Spojrzał się podejrzliwie na brata. - Czy wy dwaj nie pobyliście się? – Sasuke jęknął słysząc to pytanie.
-Cholera! Czy ja wyglądam jak ktoś kto tłucze każdego?! Powinieneś się martwić, jako brat, że mam dziewięć szwów na głowie, a nie mnie oskarżać o pobicie go! - Prychnął Sasuke odsuwając się od blondyna, na którego był wściekły w tym momencie. Wszyscy go oskarżali.
-No dobra, dobra. Nie ważne już! Klasa mamy kolejne zajęcia i pracę domowa. Odgrywacie scenki ławkami z prawdziwymi łzami zobaczymy jak to wam pójdzie, - uśmiechnął się lekko Itachi. Kolejno od ostatniej ławki w rzędzie, gdzie siedzieli Sasuke i Naruto, uczniowie wychodzili w parach na środek sali i przedstawiali krótkie scenki wymyślane na poczekaniu. Itachi chwalił kolejno wszystkich oraz dawał, wskazówki, co robić by realniej wyglądać i mówiąc, co powinni też poprawić. W końcu nadeszła kolej Sasuke i Naruto, a bynajmniej miała najść.
-Jakiś plan? – Uchiha chcąc nie chcąc odezwał się do Naruto. Westchnął cicho widząc minę Naruto, która mówiła wszystko. Złapał go za rękę i wyciągnął go z ławki. Pchnął blondyna na biurko brata
-Dostaniesz to, na co zasłużyłeś! - Sasuke chwycił za blond włosy, siłą zmuszając go do odchylenia głosy i otarł się o niego tak jakby w niego wchodził. Zaczął agresywnie poruszać biodrami udając, że z uprawia z nim seks. Miał nadzieję, że młotek dostosuje się do roli. Odgrywanie brutalnego gwałtu było dość specyficznym i trudnym pomysłem, zwłaszcza, że w trakcie tej gry Uchiha mocno napierał na krocze swojego partnera, jednocześnie pobudzając ich oboje. Przynajmniej odruchy blondyn miał prawidłowe, bo niemal natychmiast odepchnął od siebie Sasuke, a przynajmniej próbował.
-Co ty do cholery...!? - Krzyknął Naruto, zupełnie niespodziewający się tego, że Uchiha wymyśli sobie do odegrania scenę właśnie takiego typu. Zaczął płakać w chwili, kiedy gorąco tak paliło mu twarz było dla niego rzeczą wręcz niemożliwą.  Zakłopotanie, w jakie wprawiał go Uchiha ocierając się o jego intymne miejsca, nie pozwalało mu się w żaden sposób skupić na czymś smutnym, co mogłoby wywołać łzy. Pomyślał jednak, że gdyby on miał być ofiarą, to z pewnością nie byłoby to łatwe dla oprawcy i Sasuke tez powinien się z tym liczyć, a nawet, jeśli nie, to za to, co teraz robił należało mu się. - Przestań! - Wymierzył cios w jego twarz. Oczy przynajmniej stały się, chociaż trochę szkliste, bo jakby nie patrzeć bycie tak dotykanym na forum całej klasy aktorstwa było dość upokarzające, nawet, jeśli to tylko gra. Źrenice Naruto zwęziły się w zdziwieniu, a może w strachu, kiedy jego cios dosiągł twarzy Sasuke.
-TY! KURWA! - Sasuke złapał się za twarz, starł z niej krew z rozciętej wargi i w jednej chwili brutalnie chwycił blondyna za włosy, obracając go do siebie tyłem, mimo oporu blondyna. Szarpiąc go kontynuował przedstawienie, udając, że pieprzy go od tyłu. -Udawaj, że ryczysz- warknął mu do ucha. Mimo, że była to tylko gra, czuł dziwną satysfakcję, czując, że opór blondyna, wcale nie był udawany, a jemu i tak udało się go przełamać. Naruto krzyczał obrzucając go, co raz mocniejszymi epitetami i wyrywając się. Niespodziewanie głos Naruto się załamał. Sasuke poczuł jak coś wewnątrz ścisnęło go nieprzyjemnie. Poczuł do siebie niesmak, że w ogóle w takiej chwili się podniecił, ale nic nie mógł poradzić na to, że jego kutas nadal dumnie napierał na materiał spodni. W głosie Naruto było tyle uczucia żalu, że słuchanie go teraz niemal powodowało ból w klatce piersiowej.  Dopiero teraz zdał sobie sprawę z tego, że w czasie ich odgrywanej scenki cała klasa ucichła wlepiając w nich spojrzenia.
Przez ciszę przebiło się klaśnięcie dłoni Itachiego.
- No tak... Powiedzmy, że to było ciekawe… Zaliczone! - Powiedział nauczyciel. Nie spodziewał się, że ktokolwiek odważy się na przedstawienie tak brutalnej sceny.
Sasuke puścił Naruto. Nie chciał wywoływać u niego aż takiej reakcji. Zrobiło mu się głupio.
-Przepraszam – szepnął do jego ucha zanim się od niego odsunął. Po tym Uchiha odszedł do ławki -Idiotyczne. - Skwitował do brata mając na myśli ten idiotyczny pomysł z beczeniem.
Blondyn nie odpowiedział na słowa Uchihy, tylko podniósł się z biurka i obrzucając klasę krótkim spojrzeniem wrócił za Sasuke do swojej ławki. Po drodze przyjął od kogoś chusteczki higieniczne i zajął swoje miejsce obok bruneta osuszając twarz. Nadal się nie odzywał, utkwiwszy spojrzenie w kolejnych uczniach odgrywających swoją scenkę. Wcale jednak im się nie przyglądał, zajęty własnymi myślami. Łatwo można było wyczuć, mimo jego pozornego spokoju, że był zły na Sasuke.
Młodszy Uchiha założył okulary na nos by zasłonić swoje podbite oko. Nie chciał się nim za bardzo chwalić. Wsparł się wygodniej o oparcie krzesła. Jego spojrzenie uciekało do blondyna, którego w końcu szturchnął.
-Czemu jesteś zły na mnie? - Zapytał się blondyna nie uważając na to, co mówił właśnie Itachi.
-Nie jestem - zaprzeczył blondyn nadal się na niego nie patrząc. Oczywiście kłamał i nie trzeba nawet było być nadzwyczaj spostrzegawczym, żeby to zauważyć. - Po prostu nie podobał mi się twój pomysł.
-Mój pomysł był debilny, przyznaję. - Sasuke nigdy nie przyznawał komukolwiek racji, więc Naruto mógł niedowierzać, że powiedział coś takiego. To nie było normalne żeby Sasuke przyznawał się do błędu. Nie to żeby znał go zbyt długo, ale to nie wydawało się być ani trochę normalne! Naruto w końcu przeniósł na niego spojrzenie, zdziwiony tym obrotem sprawy.
-Dobrze się czujesz? - Zapytał, chociaż sam bardziej wyglądał jakby potrzebował czyjejś pomocy. Włosy i ubranie miał potargane po ich grze aktorskiej, a oczy nadal wilgotne.
-Nie przeginaj- warknął Sasuke. - Jeśli użyje słowa przepraszam znaczy, że umieram w gorączce? - Zapytał się go.
-Lepiej idź do Paina. Na pewno jest milszy, ale przy nim się tak szybko nie podniecisz jak przy mnie. Chociaż on by na pewno chciał, bo nic innego nie robi tylko stara się dobrać do twojego tyłka. - Prychnął Sasuke, wkurzony bardziej przez to, że sam napomniał o Painie.
-Mogłem się domyślić, że zaraz powiesz coś takiego. - Powiedział blondyn nabierając wrogiej postawy i mrużąc oczy. - Znowu czepiasz się o te wasze wojny po prostu - żachnął się skupiając uwagę na Itachim.
-Nie czepiam się o to. A nawet, jeśli to, co? Podobno się zmartwiłeś widząc, co mi zrobił jego kumpel, ale widzę, że jednak ten gość jest bardziej znaczący. A może chcesz żeby cię przeleciał? Bo ja dobrze wiem, że o to mu właśnie chodzi. Nie przepuści nikogo. - Sasuke prychnął również skupiając uwagę po tych słowach na Itachim.
-Podobno to ty sprowokowałeś Kakuzu - syknął Naruto - A w ogóle Pain to nie Kakuzu.
-I teraz nawet ich słuchasz? Super, przeprowadź się do nich skoro im wierzysz.- Sasuke obruszył się. Był wściekły i Naruto mógł tą wściekłość odczuć. - Nie przychodź do mnie, gdy jednak Pain cię wyrżnie, a zrobi to prędzej czy później. -Sasuke wziął swoją torbę i wyszedł z klasy. Naruto nawet nie odprowadził go wzrokiem. Sam czuł się urażony jego słowami. Też był zły. Ale wolał zostać na lekcji do końca. Ostatecznie te lekcje były mu potrzebne.
* * *
Sasuke nie miał zamiaru wracać do pokoju gdzie mógł później spotkać swojego współlokatora. Poszedł, więc do jednej z sal gdzie zespoły mogły grać ile chciały po zajęciach. Od razu dorwał się do gitary chcąc na niej się wyżyć. Muzyka, jaką teraz grał była ostra. Po jakimś czasie usłyszał znajomy głos.
-Coś ty dziś taki wkurzony? – Hidan przysiadł się do niego. - Aż tak cię denerwuje, że Pain dmucha twoją laskę? W ogóle to od dawna podejrzewałem, że jednak lubisz chłopców. - Zaśmiał się. - Swoją drogą nie hamuje się ten twój kolega. Chyba słaby jesteś w te klocki. Nie wyspałem się dziś przez jego jęki. Ahh! uhhmmm! Taaak! - Wymruczał głosem jakby go podkładał do filmu porno.
Sasuke nie dał po sobie niczego poznać, chociaż w środku zagotowały go słowa Hidana.
-Lepiej uważaj czy przypadkiem twój Kakuzu nie przeleci sobie kogoś na boku. Słyszałem, że ostatnio z kimś wystraszył z damskiego wszystkie dziewczyny. Sądzę, że nie z tobą tam trafił. Więc pytanie, którą dziewczynę może pierdolić na boku? - Sasuke trafił celnie i boleśnie. Wokalista Akatsuki bywał aż nadto zazdrosny. - Teraz spieprzaj stąd.
Hidan skrzywił się z niesmakiem. Nie spodziewał się, że Uchiha tak łatwo zbędzie jego zaczepki. Może jednak pomylił się w swoich wnioskach. Jego wargi jednak ponownie rozciągnęły się w złośliwym uśmiechu.
-No tak, zapomniałem już, że to ty jesteś królem przedstawień w kiblu. Pewnie zżera cię zazdrość. No chyba, że podpatrzyłeś coś nowego, bo lubisz patrzeć, co nie? - Zażartował przebiegle. W tym czasie do sali wszedł Kiba posyłając Sasuke pytające spojrzenie i zezując na Hidana.
-Cóż, chociaż ja nie mam problemu by kogoś przelecieć w łazience. Ciebie jedynie Kakuzu jest w stanie dotknąć, a i tak woli na boku innych posuwać.- Sasuke obejrzał się na Kibę. -Zignoruj go. Zaraz pójdzie w cholerę. Szukałeś mnie? – Zapytał przyglądając się mu z większym zaciekawieniem niż Hidanowi. Chociaż nadal był wkurzony przez to, co usłyszał o blondynie. Z drugiej strony, ile prawdy mogło być w słowach Hidana? Czemu w ogóle miał mu wierzyć?
Białowłosy prychnął wyniośle i rzeczywiście opuścił salę, pozostawiając ich samych.
-Brr! Hrabia Dracula! - Zawył Kiba gestykulując, kiedy tylko wokalista Akatsuki opuścił pomieszczenie. - Przyznaj Sasuke, że poczęstowałeś go czosnkiem! Hehehe. - Zażartował Inuzuka dostawiając sobie krzesło obok Uchihy. Spojrzał na niego podłączając swoją gitarę. - Chyba nie powiesz, że coś cię ruszyło z tego, co gadał ten palant? - Zapytał.
-Co miało mnie ruszyć niby z jego bzdur? On nie ma nic do powiedzenia, co by mnie miałoby w ogóle zainteresować - powiedział Sasuke niewzruszony odkładając gitarę na bok.
-No nie wiem. To ty wyglądasz na wzburzonego. - Wytknął mu Kiba i wzruszył ramionami. Właściwie to nie odczuwał potrzeby wyciągania z Sasuke jego problemów. Kiedy zechce, sam mu powie.
-Mam złą ochotę na Naruto. Jestem wkurwiony, bo ten jest obracany przez Paina. Nie jestem gejem, a myślę o tym młotku jak gej. To przez to, że pomyliłem na początku go z laską, nie jestem pedałem- Sasuke sam sobie odpowiadał na pytanie chcąc sobie wmówić, że wcale nie pociąga go blondyn i że nie jest gejem.
Kiba znieruchomiał na chwilę, myśląc, że musiał się przesłyszeć. Problem w tym, że kolejne słowa Sasuke, tylko upewniały go w tym, że się nie przesłyszał. Zamknął jednak otwarte ze zdziwienia usta i zmusił się do zachowania poważnego wyrazu twarzy. Sasuke miał wręcz homofobiczne podejście do tego typu męskich kontaktów, więc takie słowa w jego ustach, były co najmniej dziwne.
-No ten... - zastanowił się chwilę Inuzuka. - Może to tylko, dlatego, że jest taki trochę metroseksualny? - Podpowiedział Kiba. - Może jak sobie przypomnisz, że też ma ptaka, to ci minie, co nie?
- Może. - Sasuke wolał nie gadać o tym więcej. Brutalną prawdą, która przeszywała go niczym tysiące ostrzy było to, że Uzumaki mu się podobał, i bez większego problemu poszedłby z nim do łóżka gdziekolwiek ono by miało być. A Pain… Pain był mu solą w oku. Myśl o tym dupku sprawiała, że Sasuke zaciskał pięści, chcąc mu najchętniej przywalić w ryj. Nie miał by z tym żadnych problemów. Zakończyli gadkę o domniemanym gejostwie Sasuke i wyszli z sali udając się korytarzem do szatni. Dla Sasuke zajęcia się na dzisiaj już skończyły. Nie chciało mu się siedzieć na nich dzisiaj. W korytarzu minęli się z Deidarą, który rozmawiał z Sasorim.
-Nie mogę tam siedzieć, kiedy Pain tak hałasuje! I jak ja mam coś stworzyć? - Żalił się Sasoriemu Deidara, przynajmniej tyle wyłapał w locie Sasuke.
-Wiesz, Pain chyba przyjmuje do Akatsuki samych gejów, żeby mu nikt dziewczyny nie poderwał. - Kiba podzielił się kolejną genialną myślą. Sasuke zmarszczył czoło na urywek rozmowy Deidary z Sasorim. Poczuł ukucie w żołądku, przez zazdrość o blondyna. Mimo to postanowił ignorować to uczucie.
* * *
Kolejnego dnia Sasuke obudził się, kiedy jego współlokator otwierał okno. To też pierwszą rzeczą, jaką tego ranka zobaczył był umięśniony opalony brzuch chłopaka. Koszulka mu się lekko podsunęła odsłaniając to widowisko, kiedy ten gimnastykował się nad Uchihą, aby otwierając okno nie przycisnąć żądnej z kończyn Sasuke, rozrzuconych po jego łóżku.
Sasuke westchnął na ten widok. W jednej chwili objął Naruto w pasie i przyciągnął go do siebie. Nie otwierał oczu udając, że dalej śpi. Mimo że wczorajszego dnia zignorował tą sprawę całkowicie teraz nie dawało mu znowu to spokoju. Czy Naruto na prawdę sypiał z Painem? Objął go jeszcze mocniej, przyciągając go do siebie i mamrocząc coś pod nosem, by blondyn na prawdę pomyślał, że złapał go przez sen. Naruto o mało nie rozbił sobie głowy o parapet, kiedy Uchiha go ni stąd ni zowąd pociągnął w dół. Ale udało mu się jakoś uniknąć zderzenia. Oparł się rękoma o poduszki Sasuke.
-Sasu… - powiedział cicho spokojnym tonem. - Puść mnie, chciałbym iść pobiegać - odgarnął kosmyk czarnych włosów. I zaczął wstawać z łóżka, mając nadzieję, że brunet go po prostu puści.
-Ciągle słyszę gadanie Akatsuki, o tym jak mają dość tego, że gdy jesteś w pokoju Paina jesteście tak głośno. Wczoraj Hidan przyszedł i mi zademonstrował jak krzyczysz w pokoju tego walonego punka, co brzmiało niejako " ahhhh ahhhh uhh taaak”. Więc powiedz mi, co tak na prawdę cię z nim łączy - Sasuke jeszcze mocniej przyciągnął do siebie Naruto tak, że ten swoim ciałem przyległ do rozpalonego od snu Sasuke. Naruto mógł czuć bardzo dokładnie teraz, że ciało Uchihy jest umięśnione i że gitarzysta jest bardzo silny.
Naruto zatkało. Ale zaraz się zdenerwował wyrywając Sasuke.
-Że co?! Kto tak mówi? Pain?! - Zawołał.
-Nie wiem czy on to mówi swoim kolegom, ale wiem, że wszyscy w tej szkole myślą, że pieprzysz się z nim. Wszyscy, co do jednego. A Pain pewnie się z tego cieszy. -Sasuke nie puścił Naruto, nie, gdy ten sie wyrywał, zrobił to dopiero, gdy ten przestał. Przesunął delikatnie dłońmi po jego plecach zabierając od niego ręce. -Więc jak to jest? - Zapytał
-Nie powinno cie to tak bardzo obchodzić Uchiha, ale nie robiłem tego z Painem. – Naruto zeskoczył z łóżka - Ale jak go teraz zabiję to na pewno przyćmi te plotki! - Wybiegł z pokoju.
Sasuke uśmiechnął się z czystej satysfakcji. Jak nigdy wcześniej podniósł się z łóżka i poszedł wziąć prysznic. Naruto nie sypiał z tym dupkiem, co nie znaczyło, że zacznie z nim od razu sypiać. Ale to nie było ważne. Kiedy Sasuke wziął prysznic przebrał się w świeże ciuchy i też nieco przymalował twarz podkładem, który wziął od Sakury, tak że po jego siniaku nie było już nawet śladu.
* * *
Naruto wdarł się do pokoju Paina nawet nie pukając. Po prostu otworzył drzwi kopniakiem (drzwiom to nie zaszkodziło, bo Pain je zawsze tak otwierał).
-Pain! - Zawołał i wskoczył na łóżko chłopaka, który ledwo, co nieprzytomnie otworzył jedno oko. -Czemu rozgadujesz o mnie takie bzdury?! - Zaczął szarpać chłopaka za ramiona. - Myślałem, że jesteśmy kumplami! - Krzyczał Naruto.
-Ee…, że co? Kto gdzie? - Zapytał mało przytomnie Pain łapiąc chłopaka za ramiona, żeby ten przestał go szarpać. - Przestań no! - Przewrócił go na plecy przewalając się po łóżku tak, że znalazł się nad nim. - Uspokój się. O czym ty mówisz? - Zapytał się punk.
-Podobno rozgadujesz wszystkim, jaka ze mnie dziwka. Że ciągle się ze mną pieprzysz. - Powiedział blondyn z obrażoną miną, rumieniąc się lekko. Zdawał sobie sprawę, że jego reakcja mogła być nieco nad wyraz energiczna.
-Nie mówiłem nic takiego. A w ogóle to nie musiałbyś być dziwką, żeby się ze mną pieprzyć - wyjaśnił spokojnie czerwonowłosy.
-Serio? - Zapytał Naruto.
-A chcesz? - Pain uśmiechnął się i pochylił niżej do chłopaka.
-Nie! - Blondyn odepchnął od siebie twarz Paina.
-Możecie się pieprzyć ciszej? - Zapytał Tobi unosząc lekko głowę z łóżka.
-NIE PIEPRZYMY SIĘ! - Odpowiedzieli chórem. A Tobi przewrócił oczami i zakrył sobie głowę kocem odwracając się do nich plecami.
-No dobra. Teraz jak cię puszczę to nie będziesz mnie już szarpać ani bić? Mam kaca - powiedział czerwonowłosy ciszej. - I na serio nie mówiłem nic takiego, ani nawet o niczym takim nie słyszałem.
-No ok... Przepraszam.. - Powiedział blondyn nieco speszony.
Po jakiejś godzinie przyszedł do pokoju. W końcu musiał wziąć prysznic po bieganiu.
-I jak załatwiłeś sprawę z Painem? - Zapytał Sasuke bez krępacji otwierając drzwi od kabiny prysznicowej, gdzie właśnie Naruto się teraz mył. Przesunął spojrzeniem po jego zgrabnym ciele, a w jego głowie huczały słowa, że stał się gejem. Chociaż Itachi sie ucieszy - pomyślał Uchiha.
-Pogadałem z nim. On nawet nic nie wiedział o tych plotkach. Mam się nie przejmować - powiedział blondyn. - Wchodzisz, bo się śpieszysz, czy będziesz tak stał i się zastanawiał? - Zapytał blondyn - Ja zaraz kończę.
-Nie już brałem prysznic. Przyszedłem się tylko o to zapytać. - Sasuke zasunął drzwi od kabiny. - Mamy razem pierwszą lekcje, zaczekać na ciebie? - Zapytał obojętnie zakładając na siebie skórzaną kurtkę z ostrymi ćwiekami na ramionach. Przeczesał palcami włosy czekają, aż Naruto mu odkrzyknie. Przejrzał sie w lustrze. Jako muzyk zwracał uwagę na swój wygląd, zwłaszcza, że grał w popularnym bandzie, musiał jakoś się prezentować. Tego nauczył go Jiraya, nauczył go wielu wulgarnych ruchów podczas grania na gitarze, które zabijają fanki i ich gardła.
-Jak chcesz - rzucił Naruto zakręcając wodę i wychodząc spod prysznica. Zarzucił ręcznik na biodra i poszedł znaleźć coś do ubrania. Jak zwykle wybierał jasne kolory.
-Obojętne mi to- Sasuke usiadł na łóżku Naruto, na którym odchylił się na rekach do tyłu.- Będziesz chciał może iść dzisiaj po lekcjach do kina? - Zapytał mało zobowiązującym tonem. Chciał żeby brzmiało to od tak. - Miałem zamiar iść dzisiaj na jeden nowy film, a moich znajomych nie ciągnie bardziej do filmów akcji - Sasuke oczywiście kłamał w tej sprawie z nadzieją, że nikt się z tym nie wygada.
-A jaki film? - zapytał blondyn zakładając spodenki. - Zależy, o której godzinie. Mam jeszcze dziś zajęcia z dykcji i Jirayia coś ode mnie chciał.
Do pokoju wpadła nagle Karin.
-Sasuke!- Krzyknęła od progu - Znowu się zaczęło! - Zawołała rzucając mu jakiś kolorowy magazyn.
Sasuke sięgnął po magazyn, który rzuciła mu dziewczyna. Naruto mógł zobaczyć również wielki nagłówek mówiący: "Uchiha z nową dziewczyną? Romantyczny spacer zakończony pocałunkiem i gorącym uściskiem! Czy w końcu lider Hebi przestanie latać za każdą spódniczkami?". Na zdjęciu widać było Sasuke i Naruto, którego wzięto za dziewczynę.
-Pięknie, pieprzeni papparazi, znowu mnie menager uziemi za to - Sasuke nawet nie zajrzał do środka magazynu by zobaczyć, co o nim piszą więcej odrzucił gazetę na łóżko i spojrzał sie na Naruto.
-Hej, ja nie jestem Twoją dziewczyną - powiedział biorąc gazetę - Ja w ogóle nie jestem dziewczyną!
-No, co ty nie powiesz... - Sasuke westchnął.- Kto by pomyślał, na serio jesteś chłopakiem? - Sasuke uśmiechnął się sarkastycznie. Naruto momentami nie świecił zbyt wielka inteligencją.
-Widziałeś mnie nago chwilę temu - obruszył się Naruto i wyszedł zabierając swoją torbę zostawiając Sasuke w pokoju z osłupioną Karin.
-Że co? - Zapytała skołowana dziewczyna patrząc na Sasuke.
-Że co, co?- Sasuke doszedł do dziewczyny.- Nie ważne. Niech myślą, że mam jakąś dziewczynę, wszystko jedno, ale dzisiaj odciągaj ode mnie menagera, bo mnie zagryzie za coś takiego. - Sasuke westchnął i poszedł za Naruto. -Ej Uzumaki, wiesz co to sarkazm? Bo to był sarkazm, który powiedziałem właśnie, dlatego bo widziałem cię nagiego! - Zawołał za nim.
-Wal się! - Odkrzyknął mu blondyn czerwony na twarzy. Wszyscy się na niego teraz gapili. Przyśpieszył kroku, żeby szybciej dość do sali Itachiego. Ciekawe, co na dzisiaj wymyśli.
-Spałeś z nim? - Zapytała cicho Karin.
-Nie spałem, ale on mi wchodzi pod prysznic wchodzi, bo zawsze sie gdzieś spieszy - odparł Sasuke idąc dalej za Naruto. - Spotkamy się na przerwie -powiedział do dziewczyny i sam również wszedł do klasy Itachiego gdzie usiadł obok Naruto.
-Nie musisz o tym mówić wszystkim - burknął blondyn, kiedy Sasuke usiadł koło niego.
-O czym? O tym, że jesteś facetem? Myślę, że większość zdaje sobie z tego sprawę -odpowiedział Sasuke. -A to, że wciskasz mi się pod prysznic to też w miarę normalne, gdy dwóch chłopaków mieszka z sobą i gdy jeden ciągle jest zabiegany i nie ma czasu żeby usiąść na tyłku, bo ciągle coś dla kogoś robi – wyjaśnił.
-Oj skończ już! - Powiedział blondyn rozglądając się za Itachim.
-Ale ty się złościsz… Uważaj, bo szybciej ci się zrobią zmarszczki, włosy ci zaczną wypadać i skończysz najpierw na stołku w zakładzie chirurgicznym, a potem jak nic nie da Jiraya cię zostawi każąc ci oddawać forsę za ciuchy i inne, a na same ciuchy wydał więcej niż mogłoby ci się zdawać, - powiedział Uchiha palcem zahaczając o brzeg koszulki, która kosztowała tyle ile dobry telefon komórkowy.
-Nie zrobią się - mruknął Naruto i odebrał smsa, na którego od razu zaczął odstukiwać wiadomość.
-Skąd wiesz? - Sasuke oparł sie rękoma o blat ławki, zastanawiając się, czemu sie odzywa do tego chłopaka, gdy ten go ignoruje. Nie przywykł do czegoś takiego. Wyjął swoją komórkę, którą jak zwykle zaniedbywał, miał na niej kilkadziesiąt nieodczytanych smsow a także nieodebranych połączeń. Jednak nikt ważny ani interesujący na ten moment nie odzywał się, dlatego całkowicie zignorował zalegające jego telefon wiadomości. Wstukał w kontakty imię Naruto i podsunął mu swój telefon. - Wpisz mi swój numer i powiedz, co z kinem.
Blondyn wziął telefon Sasuke, wstukał swój numer i puścił do siebie strzałkę.
-Chyba w ogóle nie odczytujesz wiadomości, co? - Zapytał - Co do kina to byle nie za późno, Jirayia jeszcze ma do mnie jakąś sprawę.
-Zdarza mi się przeczytać je, ale zwykle w późniejszym terminie - odpowiedział Sasuke ignorancko. Zerknął na jedynie na numer blondyna i schował komórkę do kieszeni. - Niech będzie, po lekcjach spotkajmy się w naszym pokoju i potem pójdziemy do pobliskiego kina. - Sasuke obejrzał się na blondyna
-Ok, a co to w ogóle ma być za film? - Zapytał blondyn. A tymczasem ktoś usiadł na krześle przed nimi okrakiem.
-Yo! - Czerwonowłosy punk przywitał się z Naruto, nie zwracając większej uwagi na Sasuke. - Jutro też chcesz mnie budzić?
-Nie - odpowiedział Uzumaki. - No przepraszam, trochę mnie poniosło po prostu.
Sasuke widząc, że Naruto zaczął gadać z Painem po prostu zajął się sobą. A raczej swoim telefonem, uznając, że po odpisuje na smsy, może jednak trafi się coś ciekawego. W jednej chwili na jego ustach wykwitł lekki uśmiech. Hebi miało podpisać umowę z jedną z największych wytwórni. Wybrał numer do Suigetsu.
-Suigetsu! udało się, P&S company chce podpisać z nami umowę!- Powiedział do kumpla z zespołu. Do tej samej wytwórni Akatsuki chciało się dostać, ale ich spotkanie okazało sie wielkim nie porozumieniem, więc odeszli z głównego budynku wytwórni z kwitkiem.
Naruto uznał ze nie dostanie odpowiedzi od, Sasuke kiedy ten zaczął rozmawiać telefon wiec tylko westchnął i uśmiechnął się do punka. Ten na krotka chwile utkwił spojrzenie w Sasuke. Ale zaraz wrócił spojrzeniem do blondyna.
-Dzisiaj tez idziesz gdzieś potańczyć?
-Nie wiem jeszcze - powiedział blondyn. Nie podobało mu się zbytnio ze musza o tym rozmawiać obok Sasuke. - Zależy, co dziś wymyśli mój manager.
Sasuke skończył rozmowę z Suigetsu. Po czym spojrzał się na Naruto. -A co Jiraya miałby wymyśleć? -Zapytał się Naruto. -A Film to Gorączka w Kingtdom- jeszcze odpowiedział na pytanie blondyna. Nie chciał o tym mówić przy Painie, ale skoro on zaczął o wyjściu tańczyć...- Więc co Jiraya wymyślił z tańczeniem?- Sasuke oparł policzek na dłoni przyglądając się Naruto a ignorując czerwonowłosego punka.
-Cos mówił na temat tego, że musi zorganizować mi grafik. I w ogóle eee... Teges tam teges... - blondyn zaczynał czuć się juz nieco osaczony.
-Aha. To powodzenia, znając Jirayę będzie w tym sporo promocji w różnych klubach, ale możesz się spodziewać tego, że zaciągnie cię na castingi do teledysków. Uhm… Sakura kogoś w sumie szuka nowego- powiedział Sasuke nie mówiąc nic więcej by przypadkiem nie wyszło, że Naruto nie chce jego pomocy, a mógł pogadać z Sakurą. Dla niego pewnie by sie zgodziła wziąć do teledysku Naruto.
-Serio?! - Blondyn od razu odwrócił się w stronę Sasuke. Uwielbiał różowowłosą wokalistkę i jego marzeniem było zatańczyć w jej teledysku - A skąd wiesz? - Dopytywał się Uzumaki. Pain nie wyglądał już na tak zadowolonego jak on. Puścił do Sasuke mordercze spojrzenie. W końcu zagarnął on teraz całą uwagę Naruto.
-Hm… Powiedzmy, że się przyjaźnimy. Znam sie z nią od czterech lat, i wczoraj na imprezie mówiła że od poniedziałku zaczyna szukać tancerza, możemy wpaść do niej dzisiaj na przykład żebyś przed nią zatańczył, może jej się spodobasz? W sumie wiem jak tańczysz, na pewno się spodobasz- Sasuke uśmiechnął sie lekko.
-Świetnie! Musimy do niej iść - blondyn był cały rozradowany.
-Eej - zaczął Pain uśmiechając się nieco złośliwie - Wydawało mi się, że nie jesteś taki naiwny Naruto, ale teraz widzę, że po prostu trzeba ci podstawić odpowiednią marchewkę - zaśmiał się.
-Że co?! - obruszył się nagle blondyn odwracając się do Paina.
-Noo, jakbym wiedział, że lubisz różowowłosą gwiazdkę to bym ci załatwił też spotkanie. A może powinienem się przefarbować na róż? - zaśmiał się i przejechał ręką po swoich czerwonych włosach, na co Naruto zdzielił go zeszytem.
-Nie żartuj sobie ze mnieeee
-Haha! Ja?! Nigdy w życiu - śmiał się punk osłaniając przed zeszytem blondyna.
-Heh pasowałoby ci to.. tak samo jak jej króciutka różowa kiecka , tylko ogól sobie do niej nogi- Sasuke uśmiechnął się wrednie mierząc Paina spojrzeniem, który był pełen satysfakcji. Pain jednak nie miał szansy odciąć się w jakikolwiek sposób, bowiem pojawił się Itachi, który wygonił ucznia przyjmując od niego wiadomość, że Akatsuki chce coś od niego. Sasuke szybko wystukał wiadomość do Sakury, żeby się z nim spotkała na następnej przerwie.
-Po tej lekcji pójdziemy do Sakury, będzie na nas czekać- powiedział do NAruto, nie chcąc tracić tej szansy. Uznał ta rundę za wygraną.
Zanim punk wyszedł rzucił jeszcze do Naruto, żeby zadzwonił do niego jak będzie wolny.
-Świetnie - ucieszył się chłopak na informacje od Sasuke. Nawet nie pomyślał o tym, że taką sprawę powinien najpierw przegadać ze swoim managerem.
-Spoko- Sasuke pokierował teraz swoją uwagę na swojego brata, który zaskoczył uczniów podając temat na dzisiejsza nie tyle lekcję ile dzień.
-Dzisiejszy dzień parami z ławek będziecie musieli spędzić razem, ale nie tak razem jak zwykle, będziecie cały dzień udawać parę. Oczywiście możecie swoim prawdziwym dziewczynom chłopakom wyjaśnić sprawę, ale tylko im, nikomu innemu inaczej oblejecie zajęcia- powiedział Itachi, a Sasuke serio nie wiedział czy przypadkiem Itachi nie robi to tylko po to by go zeswatać z chłopakiem...
-Co za durne ćwiczenie- skwitował je na głos
-Tak? Jak chcesz, tydzień macie udawać pary, i podziękujcie Sasuke za to- Itachi uśmiechnął sie lekko.
-Jakieś pytania? - Zapytał
C.D.N.
by Deki & N